• ółążść‡

Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi!

Zapraszamy do świętowania naszego parafialnego odpustu ku czci Najświętszego Serca Pana Jezusa w dniu 26.06.2022 r..

Msze św. o g. 7.00,  9.00 oraz 11.00.

Kaznodzieją odpustowym będzie ks. prałat dr Ginter Żmuda.

     Od 20.10.2021 r. trwa budowa Parafialnego Domu Spotkań i Formacji w Krośnicy. Jesteśmy wdzięczni Bogu i ludziom za każdą pomoc materialną i duchową w realizacji tego dzieła. Wszystkich ofiarodawców i dobroczyńców otaczamy swoją nieustanną modlitwą. Planujemy także uwiecznić ich w postaci pamiątkowych cegiełek, które zostaną umieszczone na zewnętrznej ścianie budynku. Póki co jednak wciąż prosimy o każdy dar i pomoc tak materialną, jak i modlitewną.    W przedsionku kościoła przy makiecie naszego parafialnego Domu można złożyć ofiarę do przygotowanej skarbonki jednocześnie zabierając pamiątkową „wizytówkę”. Ofiarę można także składać bezpośrednio na konto nr:   63 8907 1089 2002 1000 1323 0002.   Lub dla euro:   36 8907 1089 2002 1000 1323 0003.

Serdeczne BÓG ZAPŁAĆ! 

Refleksja

Kluczem do wydobycia zasadniczych treści zawartych w liturgii słowa Bożego XII Niedzieli Zwykłej są słowa Psalmisty, zamieszczone w psalmie responsoryjnym: Twoja łaska cenniejsza od życia. O ile w minioną niedzielę mowa była o trzech łaskach: łasce przebaczenia, łasce usprawiedliwienia i łasce wspierającej nas, tak, że nasza wola i czyny poddane są Bożym przykazaniom, o tyle tym razem mowa jest o łasce nowego życia, która oznacza niepojęty cud udziału w życiu Jezusa – Mesjasza Bożego, stanowiący podstawę chrześcijańskiej tożsamości i egzystencji. Mówi o tym wyraźnie św. Paweł w Liście do Galatów „Jesteście synami Bożymi w Chrystusie Jezusie; jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie”. Apostoł wyjaśnia nam, w jaki sposób stało się to możliwe; co urzeczywistnia w nas ową „łaskę cenniejszą od życia”. Zostaliśmy ochrzczeni w Chrystusie i przyoblekliśmy się w Chrystusa. Dlatego nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety – wszyscy ochrzczeni kształtują zupełnie jednorazową bytową jedność, jedno Ciało w Chrystusie Jezusie. W ten sposób należymy do Chrystusa, a przez to jesteśmy potomstwem Abrahama i zgodnie z obietnicą – dziedzicami.

U podstaw całej tej wspaniałomyślności Bożego życia w nas przez udział w Chrystusie jest Jego męka, śmierć i zmartwychwstanie, tzn. dzieło naszego odkupienia, które Jezus wyraźnie zapowiedział swoim uczniom. Po wyznaniu Piotra, że widzą w Nim Mesjasza Bożego – Apostołowie usłyszeli od Pana: „Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie”. W ten sposób Jezus nie tylko rzucił światło na Izajaszową zapowiedź: „Będą patrzeć na tego, którego przebili i boleć będą nad nim, jak się boleje nad jedynakiem i płakać będą nad nim, jak się płacze nad pierworodnym”. Nade wszystko odsłania nam, że u źródła naszego nowego życia w Nim jest Jego dobrowolny akt oddania przezeń życia nam, ludziom. Dzięki temu możemy stale czerpać z Chrystusowego życia, żyć Jego życiem, to znaczy życiem Bożym. Oczywiście pod warunkiem, że jesteśmy ludźmi wierzącymi. Apostoł bardzo wyraźnie nam to uświadamia: „Wszyscy dzięki wierze jesteście Synami Bożymi w Chrystusie Jezusie”, to znaczy dzięki otwarciu się na Jezusa. Chodzi jednak nie tylko o uznawanie tego, że Jezus jest Mesjaszem Bożym. On sam nas poucza „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie swój krzyż i niech mnie naśladuje”. Wzywa nas do zaparcia się siebie, rezygnacji z realizowania życia po swojemu i naśladowania Go. Co więcej, wzywa do oddania Mu naszego życia, dając do zrozumienia, że „kto chce zachować swoje życie starci je, a kto straci swe życie z Jego powodu, ten je zachowa”.

Oddajmy więc życie Jezusowi, ofiarujmy Mu swoje życie, aby mogło się w nas rozwijać Jego życie. Ponieważ jako Boże życie trwa na wieki i oznacza dla nas możliwość wiecznego żywota.

bp Andrzej Czaja

 

Na wesoło

Dwóch wariatów postanowiło uciec z wariatkowa. Niestety drzwi były automatycznie zamykane, a na portierni siedział strażnik. Wariaci postanowili więc udawać koty.

Pierwszy wariat przechodzi na czworakach pod okienkiem portiera i zaczyna drapać w drzwi.

Na to strażnik:

– Kto tam?

– Miaaałłł.

No to strażnik wypuścił go na dwór.

Za minutę znów słyszy drapanie w drzwi.

– Kto tam?

A wariat na to:

– Drugi kot.

 

Zarys dziejów Kościoła na Śląsku Opolskim

         18 września 2012 r. rozpoczęła się peregrynacja relikwii bł. Karoliny Kózkówny, które w ciągu półtora roku odwiedziły ponad 200 parafii naszej diecezji. Wpisała się ona w szereg inicjatyw, spotkań i wysiłków duszpasterzy naszej diecezji, by pozyskiwać dla Chrystusa ludzi młodych i umacniać w nich pragnienie bliskości z Nim. W diecezji zorganizowano też formację i przygotowanie do różnych form życia konsekrowanego. We wrześniu 2012 r. w Kluczborku miała miejsce pierwsza w diecezji konsekracja wdowy. 30 czerwca 2013 r. trzech żonatych mężczyzn przyjęło święcenia diakonatu, dając początek posłudze diakonów stałych, a 15 czerwca 2014 r. biskup Andrzej Czaja pobłogosławił pierwszą w diecezji opolskiej dziewicę

konsekrowaną.

         Koniec roku 2013 przyniósł wiadomość o nominacji przez papieża Franciszka nowego opolskiego biskupa pomocniczego ks. Rudolfa Pierskały, który jako zawołanie biskupie wybrał słowa: „Głosić radość Ewangelii”. 11 stycznia 2014 r. w kościele seminaryjno-akademickim w Opolu odbyły się jego święcenia, a już na początku lutego nowy biskup uczestniczył wraz z biskupami Andrzejem i Pawłem w wizycie Ad limina Apostolorum, gdzie spotkali się z papieżem Franciszkiem.

         Jeden z listopadowych dni 2014 r. miał dla historii naszej diecezji, zwłaszcza dla tych jej mieszkańców, którzy przez ponad 100 lat korzystali i korzystają ze znajdującego się w przygranicznych Branicach Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych, bardzo symboliczne znaczenie. Trumna ze szczątkami biskupa Józefa Nathana, wysiedlonego w 1946 r. twórcy miejscowego Miasteczka Miłosierdzia, po 67 latach wróciła z Opawy do Branic. Została złożona w specjalnym sarkofagu w kościele Świętej Rodziny. Pielęgnowana pamięć o wyjątkowym biskupie z Branic pozwala mieć nadzieję na jego przyszłą beatyfikację.

         Początek XXI w. coraz bardziej odsłonił potrzebę renowacji opolskiej katedry, matki kościołów diecezji. 3 lutego 2015 r. zawiązana została Kapituła Odnowy Katedry Opolskiej, aby „z szacunku dla przeszłości zadbać

o przyszłość”. W październiku tego roku w katedrze zakończono remont kaplicy św. Jana Nepomucena, tworząc w niej kaplicę Sakramentu Pokuty, którą 28 listopada 2015 r. poświęcił biskup Andrzej Czaja.  Wydarzenie to wiązało się z rozpoczęciem obchodów 1050. rocznicy Chrztu Polski – czasu wdzięczności za dar wiary i jej świadectwa w życiu poprzednich.

pokoleń. okazją (Powyższy tekst pochodzi z książki „Bliżej Boga-Człowieka. Wdzięczność. Pamięć. Nadzieja. Nowenna Niedziel przed rozpoczęciem jubileuszu 50-lecia diecezji opolskiej.)

 

Opowiadanie

Dobry powód

Pewien żółw żył sobie spokojnie na wsi. Któregoś dnia kuzynka mieszkająca w mieście zaprosiła go do siebie. Ponieważ żółw bardzo pragnął zobaczyć trochę świata, przyjął zaproszenie. Odległość nie była duża - wynosiła nie więcej niż kilometr, lecz dla żółwia stanowiło to prawdziwą wyprawę.

Łudził się jednak, że dotrze w miarę prędko i dopiero rankiem wyruszył w drogę. "Idąc pewnym i niezmiennym krokiem - myślał - dojdę na miejsce na pewno jeszcze przed południem. A więc w samą porę, by zasiąść do stołu".

Wyruszył podśpiewując... Szedł, szedł i szedł...

Do południa żółw przebył zaledwie kilkaset metrów. Gdy usłyszał dzwon bijący godzinę dwunastą, mruknął ze złością: "Co to za głupi dzwon! Nie minęła jeszcze godzina od czasu, gdy wyszedłem z domu, a ten już wydzwania południe. Ten zegar na pewno jest zepsuty".

Szedł, szedł...

Słońce już skryło się za horyzontem, a na niebie zabłysły gwiazdy, lecz żółw nie przebył jeszcze nawet połowy drogi. Zdenerwowany jak nigdy dotąd zaczął pomstować: "Świat nie jest już taki jak kiedyś! Słońce zachodzi szybciej, gwiazdy pojawiają się za wcześnie. Zegary wciąż się psują. A dni są krótsze niż te przepisowe dwadzieścia cztery godziny!"

I tak złorzecząc pod nosem, podjął dalszą wędrówkę, nieustannie przeklinając drogę, która wydawała mu się kręta i zbyt gęsto porośnięta krzewami.

Zawsze znajdzie się dobry powód, aby źle myśleć o innych.

Niech zstąpi Duch Twój i odnowi ziemię!

Bo jeśli wyznasz ustami, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu, że Bóg wskrzesił Go z martwych, będziesz zbawiony. Bo trzeba uwierzyć sercem, by zostać usprawiedliwionym, wyznać natomiast ustami, aby być zbawionym. Mówi bowiem Pismo: Nikt, kto wierzy w Niego się nie zawiedzie.

(Rz 10,9-11)

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście...

MODLITWA SYNODALNA

W Kościele rozpoczął się (10.10.2021) Synod o synodalności. Sygnalizując na razie to ważne wydarzenie zachęcam wszystkich do modlitwy w tej intencji słowami św. Izydora:

     Stajemy przed Tobą, Duchu Święty, zgromadzeni w Imię Twoje. Z Tobą jedynie, który nas prowadzisz; zamieszkaj w naszych sercach, naucz nas drogi, którą mamy iść i jak mamy nią podążać. Jesteśmy słabi i grzeszni, nie dozwól, abyśmy wprowadzali nieład. Nie pozwól, by niewiedza sprowadziła nas na niewłaściwą drogę, albo stronniczość wpływała na nasze działania. Niech w Tobie odnajdziemy naszą jedność, abyśmy mogli razem podążać do życia wiecznego, i abyśmy nie zbaczali z drogi prawdy i tego, co jest słuszne. O to wszystko prosimy Ciebie, który działasz w każdym miejscu i czasie, w komunii Ojca i Syna, na wieki wieków. Amen.

Opowiadanie

Wizyta

Codziennie w południe pewien młody człowiek zjawiał się przy drzwiach kościoła i po kilku minutach odchodził. Nosił kraciastą koszulę i podarte dżinsy, tak jak wszyscy chłopcy w jego wieku. Miał w ręku papierową torebkę z bułkami na obiad. Proboszcz, trochę nieufny zapytał go kiedyś, po co tu przychodzi. Wiadomo, że w obecnych czasach istnieją ludzie, którzy okradają również kościoły.

- Przychodzę pomodlić się - odpowiedział chłopak.

- Pomodlić się... Jak możesz modlić się tak szybko? – powątpiewał kapłan.

- Och... codziennie zjawiam się w tym kościele w południe i mówię tylko:
"Jezu, przyszedł Jerzy", potem odchodzę. To maleńka modlitwa, ale jestem pewien, że On słucha – odpowiedział chłopak.

W kilka dni później, w wyniku wypadku przy pracy, chłopak został przewieziony do szpitala z bardzo bolesnymi złamaniami. Umieszczono go w pokoju razem z innymi chorymi. Jego przybycie zmieniło oddział. Po kilku dniach, jego pokój stał się miejscem spotkań pacjentów z tego samego korytarza. Młodzi i starzy spotykali się przy jego łóżku, a on miał uśmiech i słowo otuchy dla każdego.            

Przyszedł odwiedzić go również proboszcz i w towarzystwie pielęgniarki stanął przy łóżku chłopaka.

-Powiedziano mi, że jesteś cały pokiereszowany, ale że pomimo to wszystkim dodajesz otuchy. Jak to robisz? – zapytał kapłan.

-To dzięki Komuś, Kto przychodzi odwiedzić mnie w południe – odpowiedział Jerzy.

Pielęgniarka przerwała mu: Tu nikt nie przychodzi w południe...
Odparł szybko: O, tak! Przychodzi tu codziennie i stając w drzwiach mówi: "Jerzy, to Ja, Jezus"- i odchodzi.

Opowiadanie

Milczenie

- Dość! Mam ich naprawdę dość!

Wszyscy w niebie wstrzymali oddech. Nikt nie widział nigdy dotąd tak zagniewanego Jezusa. To właśnie On grzmiącym głosem okazał swój boski gniew.

- Przez trzydzieści trzy lata przebywałem wśród ludzi, mówiłem im wielokrotnie, że czyny są tysiąc razy ważniejsze od słów. Dlatego zostałem ukrzyżowany. Tłumaczyłem na wszystkie sposoby, że to nie po słowach i pustych ceremoniach będą oceniali moich uczniów, ale po tym, w jaki sposób będą okazywać miłość.  Prawie nikt tego nie zrozumiał! Głoszą kazania, śpiewają wzruszające hymny, uczestniczą w przejmujących nabożeństwach, a tak mało czynią!

- Co zamierzasz zrobić, Jezu? – spytał nieśmiało jakiś anioł.

- Odbiorę im mowę… Jak to się stało z Zachariaszem, ojcem Jana Chrzciciela!

Tak zdecydował Jezus i odebrał wszystkim chrześcijanom zdolność mówienia. Nagle w całym świecie wśród wszystkich wierzących w Chrystusa zapanowało wielkie milczenie.

W pierwszym momencie ludzie zdumieli się. Wielu pobiegło do aptek, by kupić syrop i pastylki na ból gardła. Popyt na zioła i miód też był ogromny. Potem zaczęto się martwić, aż w końcu ludzi ogarnęło przerażenie. Jak mogli modlić się bez słów? Jak mogli powiedzieć Jezusowi i bliźnim, że ich kochają? Wielcy teolodzy nie mogli nawet wypowiedzieć słowa „transsubstancjacja” (czyli „przeistoczenie”), a kaznodzieje bez wzniosłych określeń i głębokich pojęć czuli się bezrobotni. Zwykli ludzie nie potrafili się kłócić. Co gorsza, nie wiedzieli, jak wyrazić solidarność, pociechę, współczucie i jedność. W wyniku przemyśleń doszli do prostego wniosku: „To, czego nie możemy wypowiedzieć słowami, możemy przekazać za pomocą czynów”.

Wielu tak właśnie sądziło. Wybitni mistrzowie słowa stali się spontaniczni i szczerzy, nauczyli się wyrażać siebie, posługując się spojrzeniem, uśmiechem, czułością, gestami dobroci. Na wydziałach teologicznych uniwersytetów otwarto stołówki i schroniska dla biednych i bezdomnych. Również nauka katechizmu stała się radosna, przeplatana zabawą. Wielu czuło się zawstydzonych, wspominając, jak łatwo kłamało się za pomocą słów. W niektórych gazetach ukazały się artykułu zatytułowane „Patrzcie, jak oni się miłują!”.

Coraz więcej ludzi uznawało taki sposób wyrażania wiary za bardzo interesujący. Przyciągała ich atmosfera przyjaźni, pokoju, prawdziwej gościnności, jaką oddychało się wśród uczniów Jezusa. Gdy po pewnym czasie Jezus zwrócił im możliwość posługiwania się słowami, byli niemal zasmuceni. W czasie wielkiego milczenia doświadczyli, ile czułości jest w wierze chrześcijańskiej.

Opowiadanie

Łza pustyni

W Marrakeszu pewien misjonarz zauważył leżącego człowieka, który głaskał ręką piasek, a ucho przykładał do ziemi. Misjonarz zainteresowany tym dziwnym zachowaniem, zapytał:

- Co pan robi?

- Towarzyszę pustyni i łączę się z nią w jej samotności i płaczu

- Nie wiedziałem, że pustynia płacze.

- Płacze każdego dnia. Ma wielkie pragnienie – chciałaby być pożyteczna dla człowieka i zamieniać się w ogromny ogród, w którym byłoby uprawiane zboże, rosłyby kwiaty oraz pasałyby się owce.

- Mam do pana prośbę. Proszę powiedzieć pustyni, że rolę, która została jej powierzona, wypełnia bardzo dobrze. Jej otwarta przestrzeń pozwala mi zrozumieć, jak mali jesteśmy przed Bogiem. Kiedy patrzę na jej piasek, wyobrażam sobie miliony ludzi, którzy zostali stworzeni jako równi sobie, i myślę, że nie zawsze świat traktuje ich w sposób jednakowy. Wzniesienia pustynne pomagają mi medytować. Kiedy widzę wschodzące na horyzoncie słońce, moja dusza wypełnia się radością, a ja czuję się bliżej Boga.

Następnego ranka misjonarz ponownie spotkał mężczyznę w tym samym miejscu i w tej samej pozycji.

- Czy przekazał pan pustyni wszystko to, co wczoraj jej przekazałem?

Człowiek przytaknął głową.

- I nadal płacze?

- Tak. Teraz płacze, ponieważ tysiące lat żyła w przekonaniu, że jest całkowicie bezużyteczna, i cały ten czas zmarnowała na przeklinaniu Boga i swojego losu.

- Niech więc pan jej powie, że również człowiek często sądzi, że jest bezużyteczny. Rzadko odkrywa sens swojego przeznaczenia i myśli, że Bóg był wobec niego niesprawiedliwy.

- Nie wiem, czy pustynię przekonają te argumenty – powiedział człowiek

- Doszliśmy do chwili, aby zrobić to, co czynię wtedy, kiedy mam wrażenie, że ludzie stracili już nadzieję. Pomódlmy się.

Uklękli i obaj się pomodlili.

Następnego dnia, kiedy misjonarz odbywał poranny spacer, w miejscu, w którym wcześniej spotykał owego człowieka wytrysnęło źródło. W kolejnych miesiącach stawało się coraz większe i mieszkańcy okolicy wybudowali wokół niego studnię.

Beduini nazwali tę studnię Łzą Pustyni. Mówią, że wszyscy, którzy piją z niej wodę, potrafią zamienić swoje cierpienie w powód do radości.

Plan

Podczas Wniebowstąpienia Jezus rzucił okiem w kierunku ziemi znikającej w ciemności. Tylko nieliczne, maleńkie światła błyszczały nieśmiało w mieście Jeruzalem. Archanioł Gabriel, który przybył na powitanie Jezusa, zapytał:

- Panie, co to za światełka?

- To moi uczniowie, zgromadzeni na modlitwie wokół mojej Matki. Mam plan, że jak tylko wstąpię do nieba, wyślę im mojego Ducha Świętego, aby te drżące płomyczki stały się nieugaszonym ogniem, powoli rozpalającym miłość wśród wszystkich narodów ziemi!

Archanioł Gabriel ośmielił się ponownie zapytać:

- A co zrobisz, Panie, jeśli ten plan się nie powiedzie?

Po chwili ciszy Pan odpowiedział mu łagodnie:

- Ale Ja nie mam innego planu...

 

Jesteś małą lampeczką, drżącą pośród niezmierzonego mroku. Ale stanowisz część Bożego planu. I jesteś niezastąpiony. Ponieważ nie ma innego planu.

Ideały

Pewien mistrz uczył, że nie można żyć bez ideałów, celu, marzeń. Aby wytłumaczyć nieustraszonemu młodzieńcowi niezbędność ideałów, wskazał mu błękitną linię horyzontu.

- Tam masz dojść, to twój cel!

Młodzieniec szedł szybkim krokiem. Dotarł do pierwszych wzgórz, ale błękitna linia przesunęła się na górski łańcuch. Młodzieniec ruszył w dalszą drogę, ale błękitna linia była już za górami, na końcu rozległej niziny. Rozczarowany wrócił do mistrza.

- Gdy robię dziesięć kroków, horyzont także przesuwa się do dziesięć kroków. Jak długo bym nie szedł, nigdy do niego nie dojdę!

- Tak, tak właśnie jest!

- Po co zatem ideały?

- Właśnie po to, aby cały czas iść.

Kiedy rzeka przestaje płynąć, staje się bagnem. Podobnie dzieje się z człowiekiem.

Drwale       

Dwóch drwali pracowało w tym samym lesie przy wyrębie drzew. Pnie drzew były ogromne, wytrzymałe i mocne. Obaj używali swych siekier z taką samą wprawą, ale każdy z nich używał innej techniki. Pierwszy uderzał w drzewo z niesłychaną wytrwałością, raz za razem, nie zatrzymując się, chyba że tylko na kilka sekund, by złapać oddech.

Drugi co godzinę robił przerwę w pracy.

O zmierzchu pierwszy był w połowie dzieła. Napocił się porządnie i nie dałby rady pracować nawet pięciu minut dłużej.

Drugi, choć to niewiarygodne, kończył ścinanie swego drzewa. Rozpoczęli razem i obydwa drzewa były dokładnie takie same.

Pierwszy nie wierzył własnym oczom.

- Nic z tego nie rozumiem! Co godzinę odpoczywałeś. Jak to możliwe, że skończyłeś tak szybko?

Tamten odparł z uśmiechem:

- Widziałeś, że co godzinę robiłem sobie odpoczynek. Nie zauważyłeś jednak, że wolny czas wykorzystywałem, aby podostrzyć siekierę.

Twój duch jest jak siekiera. Nie pozwalaj mu zardzewieć. Ostrz go trochę każdego dnia.

1. Zatrzymaj się na dziesięć minut, aby posłuchać muzyki.

2. Gdy tylko możesz, spaceruj.

3. Uściśnij każdego dnia drogie Ci osoby i powiedz każdej z nich: „Kocham cię”.

Menu

Statystyki






statystyka

Wyszukiwanie

 

Dzisiaj jest

sobota,
02 lipca 2022

(183. dzień roku)

Święta

Sobota, XIII Tydzień zwykły
Rok C, II
Dzień Powszedni albo wsp. Najśw. Maryi Panny w sob.

 

Sonda



Licznik

Liczba wyświetleń strony:
1886785

Zegar