• ółążść‡

     Od 20.10.2021 r. trwa budowa Parafialnego Domu Spotkań i Formacji w Krośnicy. Jesteśmy wdzięczni Bogu i ludziom za każdą pomoc materialną i duchową w realizacji tego dzieła. Wszystkich ofiarodawców i dobroczyńców otaczamy swoją nieustanną modlitwą. Planujemy także uwiecznić ich w postaci pamiątkowych cegiełek, które zostaną umieszczone na zewnętrznej ścianie budynku. Póki co jednak wciąż prosimy o każdy dar i pomoc tak materialną, jak i modlitewną.    W przedsionku kościoła przy makiecie naszego parafialnego Domu można złożyć ofiarę do przygotowanej skarbonki jednocześnie zabierając pamiątkową „wizytówkę”. Ofiarę można także składać bezpośrednio na konto nr:   63 8907 1089 2002 1000 1323 0002.   Lub dla euro:   36 8907 1089 2002 1000 1323 0003.

Serdeczne BÓG ZAPŁAĆ! 

Refleksja

W XVIII Niedzielę Zwykłą Kościół na całym świecie zwraca się do Boga z trzema istotnymi prośbami:

• wspieraj swoich wiernych,

• okaż wiekuistą dobroć proszącym, którzy uznają Ciebie za Stwórcę i Pana,

• odnów życie im udzielone i odnowione zachowaj.

Natomiast czytania z Księgi Koheleta i z Listu św. Pawła do Kolosan, a także fragment Ewangelii św. Łukasza podejmują i rozwijają temat minionej niedzieli – z nieco innej perspektywy odnoszą się do kwestii właściwego używania dóbr doczesnych i ubiegania się o dobra wieczne. Pierwsze czytanie niesie ze sobą pouczenie Koheleta na temat wartości wszystkiego, co z tego świata i w tym świecie: „Marność nad marnościami, powiada Kohelet marność nad marnościami, wszystko marność”. Na pierwszy rzut oka te twarde słowa wydają się być przesadzone. Chodzi jednak o jednoznaczne zrelatywizowanie wszystkiego ze względu na przemijalność i podleganie prawu cierpienia i śmierci: „cóż bowiem ma człowiek z wszelkiego swego trudu i z pracy ducha swego, w której mozoli się pod słońcem? Bo wszystkie dni jego są cierpieniem i zajęcia jego utrapieniem. Nawet w nocy serce Jego nie zazna spokoju. To także jest marność”. To znaczy – jest względnej wartości.

Święty Paweł podpowiada Kolosanom i nam, współczesnym chrześcijanom, jak się wyzwalać z tego, co przyziemne. Mowa jego też jest bez ogródek – trzeba zadać śmierć temu, co jest ziemskie w naszych członkach: rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej żądzy i chciwości. Wyliczenie owych przyziemnych rzeczy nie jest bynajmniej kompletne, lecz przykładowe, ponieważ Apostołowi o wiele bardziej zależy na zmotywowaniu uczniów Pańskich do szukania tego, co nadprzyrodzone. Mówi wyraźnie: „szukajcie tego, co w górze” i wyjaśnia, dlaczego: bo razem z Chrystusem powstaliśmy z martwych, bo wskutek tego zwlekliśmy z siebie dawnego człowieka z jego uczynkami, a przyoblekliśmy nowego, bo odtąd nasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu. Wreszcie dlatego winniśmy szukać tego, co w górze – że tam przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Ojca!

Natomiast w dzisiejszej Ewangelii Jezus przestrzega nas zwłaszcza przed chciwością. Daje do zrozumienia, że człowiek chciwy zapomina o najbardziej podstawowej prawdzie swego życia – że nie zależy ono od jego stanu posiadania, „bo nawet gdy ktoś opływa we wszystko – mówi Pan – życie jego nie jest zależne od jego mienia”. Człowiek chciwy sam siebie łudzi i zwodzi, myśląc, że może zabezpieczyć swoją przyszłość na długie lata. Przecież jeszcze tej samej nocy, gdy już wszystko zgromadzi i powie sobie: teraz odpoczywaj, jedz pij i używaj, może być odwołany z tego świata. Dlatego tego typu postawa człowieka, która ma u swego źródła niepohamowaną chciwość, Jezus nazywa wprost głupotą! Mocno brzmią te słowa: Głupcze, komu przypadnie to, coś przygotował? Mądrością jest nie – gromadzenie sobie skarbów, lecz – zatroskanie o bycie bogatym przed Bogiem.

Krótko rzecz ujmując, trzeba nam żyć z myślą o stawaniu się bogatym przed Bogiem, to znaczy gromadząc i pielęgnując w sercu Jego dary: Jego życie, prawdę i łaskę Jego miłości.

bp Andrzej Czaja

Na wesoło

Ojciec pyta Adasia:

- Co robiliście dzisiaj na matematyce?

- Szukaliśmy wspólnego mianownika.

- Coś podobnego. Kiedy ja byłem w szkole, też szukaliśmy wspólnego mianownika. Że też nikt go do tej pory nie znalazł…


Opowiadanie

Jaskinia

Pewien Beduin ścigany przez okrutnych wrogów, uciekł tam, gdzie pustynia była zupełnie dzika, a dokoła widać było jedynie nagie skały. Biegł tak długo, aż całkowicie ucichł tętent koni, których dosiadali jego prześladowcy. Dopiero wtedy rozejrzał się wokół siebie. Znajdował się w przerażającym wąwozie, nad którym zwisały granitowe pojedyncze skałki i skąd widać było szczyty zbudowane z ciemnego bazaltu. Z ogromnym zdziwieniem dojrzał ścieżkę biegnącą w poprzek wąwozu. Szedł nią przez jakiś czas, aż znalazł się przed wejściem do potężnej, ciemnej jaskini. Niepewnym krokiem do jej wnętrza.

- Choć dalej, bracie– zachęcił go przyjemny głos. W półmroku Beduin dostrzegł modlącego się pustelnika.

– Mieszkasz tutaj? – zapytał.

- Oczywiście.

- Ale jak udaje ci się przetrwać w tej jaskini? Przecież jesteś tutaj sam, ubogi, z dala od wszystkich.

Pustelnik uśmiechnął się.

- Nie jestem ubogi. Posiadam wielkie skarby.

- Gdzie? - zapytał Beduin.

- Spójrz tutaj. - Pustelnik wskazał małą szczelinę w jednej ze ścian jaskini i spytał:

- Co widzisz?

- Nic.

- Na pewno nic? - nalegał pustelnik.

- Widzę jedynie skrawek nieba.

- Skrawek nieba: czy nie uważasz, że to wspaniały skarb? 

Refleksja

Liturgia XVI Niedzieli Zwykłej udziela nam bardzo cennego i zasadniczego pouczenia na temat tego, czego właściwie Bóg od nas oczekuje. Dowiadujemy się o tym z relacji o gościnie Pana u Abrahama, z opisu odwiedzin Jezusa u Marty i Marii, a także ze świadectwa wiary św. Pawła przekazanego Kolosanom.

Pan ukazał się Abrahamowi pod dębami Mamre. Ten spojrzawszy dostrzegł trzy ludzkie postaci naprzeciw siebie – i wyszedł na spotkanie, pokłoniwszy się nieznajomym, rzekł: „O Panie, jeśli jestem tego godzien, racz nie omijać swego sługi! Przyniosę trochę wody, wy zaś raczcie obmyć sobie nogi, a potem odpocznijcie pod drzwiami. Pozwólcie też, że pójdę wziąć nieco jedzenie, abyście się pokrzepili, zanim pójdziecie dalej, skoro przechodzicie obok sługi waszego”. W ten sposób Abraham zaprosił Pana w postaci trzech gości do siebie. Odpowiedź jaką otrzymał: „Uczyń tak, jak powiedziałeś” – jest dla nas klarownym pouczeniem, że przychodzący w nasze życie, w naszą codzienność Bóg, oczekuje najzwyczajniej – przyjęcia!. Bynajmniej – nie w znaczeniu wielkiej uczty, ale w znaczeniu elementarnego zainteresowania, wrażliwości, otwarcia serca. On przychodzi do nas bez fanfar i splendoru – zgodnie z prostotą pouczenia naszej mądrości ludowej: „Gość w dom – Bóg w dom”. A ugoszczenie Go w murach swego domu, w głębi swego serca skutkuje i owocuje w naszym życiu Jego błogosławieństwem – Pan obdarowuje nas ponad miarę naszych oczekiwań. Usłyszał Abraham, że spełni się w jego życiu to, o czym powoli nie śmiał nawet marzyć.

A gdy Jezus przeszedł do pewnej wsi i gdy przyjęła Go do swego domu niewiasta imieniem Marta… cóż przekazuje nam Łukasz? Niewiasta ta miała siostrę imieniem Maria – usiadła ona u nóg Pana i przysłuchiwała się mowie Jezusa. Patrząc z boku można powiedzieć – mało zaradna, albo nawet mało gościnna. Tak to też widziała Marta, która wręcz przeciwnie – uwijała się koło rozmaitych posług i nie wytrzymując rozżalenia wobec siostry, a może i wobec Pana, że zajęty był Marią, przystąpiła do Niego i rzekła: „Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła”. Wydawało się to Marcie najbardziej słuszne i dobre. Odpowiedź Jezusa jest dla nas kolejnym ważkim pouczeniem na temat okazania gorliwości Bogu. Usłyszała Marta: „troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało, albo tylko jednego”. Z całości opisu wynika, że nie chodzi o troskę, zabiegi, usługiwanie. Najlepszą formą ugoszczenia Pana, którą – jak Maria – powinniśmy i my wybrać i podjąć – jest usiąść przed Nim, zapatrzeć się Weń i wsłuchać się w Jego mowę – to znaczy uklęknąć przed Nim, podjąć trud kontemplacji Jego oblicza i medytacji Jego słów. Do tego dopowie św. Paweł Kolosanom i nam, dzisiejszym uczniom Pana: trzeba głosić Chrystusa i prowadzić doń każdego człowieka, a równocześnie dopełniać w swoim ciele braki Jego udręk dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół.

Tak człowiek staje się prawym, czyli godnym Pana i dostąpi gościny, więcej – zamieszka w domu Pana!

bp Andrzej Czaja

 

Na wesoło

- Mamusiu, co to znaczy propaganda? – pyta się mały Jaś.

- To coś w rodzaju pochwał, które wygłasza twój ojciec na temat mojego starego płaszcza, gdy go proszę, aby mi kupił nowy.

 

Gdy pociąg ruszył żona westchnęła do męża:

- Ach, gdyby tu było nasze pianino…

- Co za głupstwa przychodzą ci do głowy?

- To nie głupstwa. Na pianinie zostawiłam bilety.

 

Opowiadanie

Śmierć parafii

Na murach pewnego miasta i w gazetach lokalnych ukazał się dziwny nekrolog: “Z głębokim bólem zawiadamiamy o śmierci parafii. Uroczystości pogrzebowe odbędą się w niedzielę o godzinie jedenastej”.

W niedzielę kościół pod wezwaniem świętej Eufrozyny był oczywiście zatłoczony jak nigdy dotąd. Nie było ani jednego miejsca, nawet stojącego. Przed ołtarzem stał katafalk, na którym ustawiona była trumna z ciemnego drewna. Proboszcz wygłosił krótkie kazanie: „Nie wierzę, by nasza parafia mogła ożyć i zmartwychwstać, lecz w chwili, gdy zgromadziliśmy się tutaj prawie wszyscy, chciałbym podjąć ostatnią próbę. Proszę was, byście wszyscy kolejno przeszli przed trumną, aby po raz ostatni spojrzeć na nieboszczkę. Przechodźcie jeden za drugim, powoli, a gdy już ujrzycie zmarłą, wychodźcie drzwiami zakrystii. Później, kto będzie chciał, może wrócić na Mszę świętą głównym wejściem”.

Proboszcz otworzył trumnę. Wszyscy zastanawiali się: “Kto tam w środku może leżeć? Czy naprawdę jest tam zmarły?”

Zaczęli powoli przechodzić. Każdy zatrzymywał się przed trumną i spoglądał do jej wnętrza, a potem wychodził z kościoła. Wychodzący milczeli, byli nieco zmieszani.

Wszyscy bowiem, którzy zapragnęli zobaczyć zwłoki parafii i zajrzeli do wnętrza trumny, zobaczyli w lustrze umieszczonym na jej dnie własne odbicie.

“Wy również, niby żywe kamienie, jesteście budowani jako duchowa świątynia, by stanowić święte kapłaństwo, dla składania duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa”. (1 P 2,5)

Jeśli kurz pokrywa grubą warstwą sale twojej parafii, jest on również w twej duszy.

Refleksja

W XIV Niedzielę Zwykłą prorok Izajasz wzywa nas: „radujcie się wraz z Jerozolimą, weselcie się w niej wszyscy, co ją miłujecie. Cieszcie się z nią bardzo wy wszyscy, którzyście się nad nią smucili”. W modlitwie dnia zaś Kościół prosi Boga „udziel swoim wiernym duchowej radości”. W ten sposób Kościół daje nam do zrozumienia, jaką radość ma na myśli – nie czysto ludzką, zależną od rzeczy zewnętrznych, takich jak zdrowie, powodzenie, dobrobyt, sukces, lecz radość duchową. Chodzi o radość, która jest owocem Paschy Chrystusa, Jego zwycięstwa nad śmiercią; radość, która jest Bożym darem, Bożą łaską. U jej źródła, jej oparciem jest Boże słowo i Boży czyn stanowiący pociechę dla nas. Rzecz wyraźnie wybrzmiewa najpierw w Izajaszowym tekście. Jahwe mówi o obdarowaniu mieszkańców Jerozolimy pokojem i chwałą. Obiecuje, że „ich niemowlęta będą noszone na rękach i na kolanach będą pieszczone”. I że w ten sposób doznają pociechy – „jak kogo pociesza własna matka, tak Ja was pocieszać będę”.

Psalmista wskazuje na zadziwiające rzeczy, których Bóg dokonał wśród ludzi: „morze na suchy ląd zamienił, pieszo przeszli przez rzekę”. I wzywa nas: „Nim się przeto radujmy!” Pośrednio więc poucza, że ostatecznie Bóg jest źródłem naszej pociechy, pokoju i radości serca.

Natomiast św. Paweł w Liście do Galatów odnosi nas do Krzyża Chrystusowego. Wyznaje: „Nie daj Boże, bym miał się chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa”. Nie ulega wątpliwości, że w Krzyżu, w Ukrzyżowanym Panu Apostoł upatruje ostateczną podstawę i wyraz pociechy danej nam od Boga, która sprawia, że świat się już w jego życiu nie liczy, a zasadniczą wartość stanowią dlań Boży Pokój i Miłosierdzie. W Chrystusie, Ukrzyżowanym Panu Chwały, św. Paweł doświadczył bliskości Królestwa Bożego i tylko to ma dla niego istotne znaczenie! Zaświadcza:  „Bo ani obrzezanie nic nie znaczy, ani nieobrzezanie, tylko nowe stworzenie. Na wszystkich tych, którzy się tej zasady trzymać będą i na Izraela Bożego niech zstąpi pokój i miłosierdzie”.

Fragment Ewangelii Łukasza o rozesłaniu przez Chrystusa 72 uczniów rozprowadza temat radości duchowej od jeszcze innej strony. Stanowi swoisty apel do dzielenia się ową radością: „idźcie, oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. Gdy do jakiego domu wejdziecie najpierw mówcie: Pokój temu domowi”. Chodzi o misję dzielenia się pociechą doznaną od Boga, której samo centrum stanowi zwiastowanie Nowiny „przybliżyło się do was Królestwo Boże”. Chodzi o budzenie radości i pokoju w sercach ludzi, wskazując im na tajemnicę obecności Boga pośród nas i miłowania nas aż po krzyż. Sami tym pocieszeni i rozradowani winniśmy jako uczniowie Pana pocieszać innych i radować się tym, że nasze imiona – jako zwiastunów radosnej nowiny – zapisane są w niebie. W ten sposób dzisiejsza liturgia wzywa nas do radowania się pociechą Pana, której szczególnym znakiem jest Chrystusowy Krzyż, i do dzielenia się tak obudzoną w sercu radością z innymi ludźmi.

bp Andrzej Czaja

Na wesoło

Teściowa ma pretensje do swojego zięcia:

- Jak ty możesz zostawić swoją żonę przy ciężkiej robocie, a sam wygodnie siedzisz w fotelu z gazetą…

- Mojej żony przy pracy nie trzeba pilnować.

 

W czasie gwałtownego sztormu zaczął tonąć statek pasażerski. Wybuchła panika. Wszyscy biegają wkoło jak szaleni. Tylko stary Żyd siedzi spokojnie i czyta gazetę.

- Panie, panie, ten statek tonie – potrząsnął go ktoś za ramię.

- No to co? To nie mój statek.

 

Zarys dziejów Kościoła na Śląsku Opolskim

         Lata 2016–2022 to także ważne dla naszej diecezji rocznice i jubileusze. W 2016 r. Piesza Opolska Pielgrzymka na Jasną górę wyruszyła po raz 40. W 2019 r. jubileusz 25-lecia obchodził Uniwersytet Opolski. 25. rocznicę poświęcenia obchodziło też sanktuarium św. Jacka w kamieniu Śląskim. 12 listopada 2019 r. to 30. rocznica Mszy Pojednania w Krzyżowej. Rok 2021 to 25-lecie Sanktuarium św. Józefa w Prudniku. Miejsce więzienia kard. Stefana Wyszyńskiego stało się szczególnie ważne z uwagi na jego beatyfikację.

         Minione lata, oprócz wielu pięknych chwil i wydarzeń, przyniosły też jednak wydarzenia trudne. 8 sierpnia 2017 r. szwajcarska policja opublikowała komunikat o zaginięciu w Alpach ks. Krzysztofa Grzywocza, cenionego rekolekcjonisty, kierownika duchowego i egzorcysty. 23 czerwca 2020 r. po długim zmaganiu z chorobą zmarł ks. Radosław Chałupniak, dziekan wydziału Teologicznego Uniwersytetu opolskiego. W 2019 r. odszedł do Pana bp Jan Bagiński, a 15 marca 2021 r. po długiej i ciężkiej chorobie – także bp Gerard Kusz.

         Rok 2020 to początek trudnego czasu pandemii. Różne obostrzenia sprawiły, że ograniczony został dostęp do eucharystii sprawowanej w świątyniach, a wierni zostali zmuszeni do uczestnictwa we Mszy Świętej poprzez media. Wielu z nas doświadczonych zostało poprzez chorobę oraz odejścia bliskich osób. W tym czasie z powodu epidemii umarło też kilkunastu kapłanów naszej diecezji.

         Odpowiedzią na różne trudności jest jednak modlitwa. Podejmowana jest ona w ostatnich latach w różnorakich, także nowych formach i wspólnotach. W 2017 r. miało miejsce pierwsze zawierzenie Opola i diecezji Matce Bożej Opolskiej, odtąd ponawiane jest ono co roku. W święto Świętej Rodziny 30 grudnia 2018 r. ksiądz biskup Andrzej Czaja erygował nową wspólnotę w diecezji opolskiej, którą nazwał Maryjną Wspólnotą Opiekunek Dziecięctwa Bożego. Zadaniem wspólnoty jest modlitwa członkiń o żywą wiarę i duchowy rozwój wiernych, w szczególności młodego pokolenia oraz samych członkiń, ich rodzin i parafii. W intencji kapłanów modlą się członkowie dzieła „Oremus” i apostolatu Margaretka. odpowiedzią na potrzebę modlitwy jest również rozpowszechnianie w naszej diecezji praktyki adoracji Najświętszego Sakramentu, w tym także adoracji wieczystej, m.in. w Opolu i Raciborzu.

 (Powyższy tekst pochodzi z książki „Bliżej Boga-Człowieka. Wdzięczność. Pamięć. Nadzieja. Nowenna Niedziel przed rozpoczęciem jubileuszu 50-lecia diecezji opolskiej.)

 

Opowiadanie

Małymi krokami

Pewien młody student, który gorąco pragnął poświęcić się służbie ludzkości, przyszedł do św. Franciszka Salezego i zapytał :

- Co powinienem robić, by na świecie zapanował pokój?

Święty odpowiedział z uśmiechem:

- Nie trzaskaj tak głośno drzwiami.

Zwykle małe, nieważne sprzeczki przeradzają się w ogromne spory. Wiele rozwodów zaczyna się od pozostawianych pod łóżkiem kapci i rozrzuconych po kątach skarpetek. Lecz także na wielką miłość składają się drobne, błahe z pozoru sprawy.

Refleksja

Kluczem do wydobycia zasadniczych treści zawartych w liturgii słowa Bożego XII Niedzieli Zwykłej są słowa Psalmisty, zamieszczone w psalmie responsoryjnym: Twoja łaska cenniejsza od życia. O ile w minioną niedzielę mowa była o trzech łaskach: łasce przebaczenia, łasce usprawiedliwienia i łasce wspierającej nas, tak, że nasza wola i czyny poddane są Bożym przykazaniom, o tyle tym razem mowa jest o łasce nowego życia, która oznacza niepojęty cud udziału w życiu Jezusa – Mesjasza Bożego, stanowiący podstawę chrześcijańskiej tożsamości i egzystencji. Mówi o tym wyraźnie św. Paweł w Liście do Galatów „Jesteście synami Bożymi w Chrystusie Jezusie; jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie”. Apostoł wyjaśnia nam, w jaki sposób stało się to możliwe; co urzeczywistnia w nas ową „łaskę cenniejszą od życia”. Zostaliśmy ochrzczeni w Chrystusie i przyoblekliśmy się w Chrystusa. Dlatego nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety – wszyscy ochrzczeni kształtują zupełnie jednorazową bytową jedność, jedno Ciało w Chrystusie Jezusie. W ten sposób należymy do Chrystusa, a przez to jesteśmy potomstwem Abrahama i zgodnie z obietnicą – dziedzicami.

U podstaw całej tej wspaniałomyślności Bożego życia w nas przez udział w Chrystusie jest Jego męka, śmierć i zmartwychwstanie, tzn. dzieło naszego odkupienia, które Jezus wyraźnie zapowiedział swoim uczniom. Po wyznaniu Piotra, że widzą w Nim Mesjasza Bożego – Apostołowie usłyszeli od Pana: „Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie”. W ten sposób Jezus nie tylko rzucił światło na Izajaszową zapowiedź: „Będą patrzeć na tego, którego przebili i boleć będą nad nim, jak się boleje nad jedynakiem i płakać będą nad nim, jak się płacze nad pierworodnym”. Nade wszystko odsłania nam, że u źródła naszego nowego życia w Nim jest Jego dobrowolny akt oddania przezeń życia nam, ludziom. Dzięki temu możemy stale czerpać z Chrystusowego życia, żyć Jego życiem, to znaczy życiem Bożym. Oczywiście pod warunkiem, że jesteśmy ludźmi wierzącymi. Apostoł bardzo wyraźnie nam to uświadamia: „Wszyscy dzięki wierze jesteście Synami Bożymi w Chrystusie Jezusie”, to znaczy dzięki otwarciu się na Jezusa. Chodzi jednak nie tylko o uznawanie tego, że Jezus jest Mesjaszem Bożym. On sam nas poucza „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie swój krzyż i niech mnie naśladuje”. Wzywa nas do zaparcia się siebie, rezygnacji z realizowania życia po swojemu i naśladowania Go. Co więcej, wzywa do oddania Mu naszego życia, dając do zrozumienia, że „kto chce zachować swoje życie starci je, a kto straci swe życie z Jego powodu, ten je zachowa”.

Oddajmy więc życie Jezusowi, ofiarujmy Mu swoje życie, aby mogło się w nas rozwijać Jego życie. Ponieważ jako Boże życie trwa na wieki i oznacza dla nas możliwość wiecznego żywota.

bp Andrzej Czaja

 

Na wesoło

Dwóch wariatów postanowiło uciec z wariatkowa. Niestety drzwi były automatycznie zamykane, a na portierni siedział strażnik. Wariaci postanowili więc udawać koty.

Pierwszy wariat przechodzi na czworakach pod okienkiem portiera i zaczyna drapać w drzwi.

Na to strażnik:

– Kto tam?

– Miaaałłł.

No to strażnik wypuścił go na dwór.

Za minutę znów słyszy drapanie w drzwi.

– Kto tam?

A wariat na to:

– Drugi kot.

 

Zarys dziejów Kościoła na Śląsku Opolskim

         18 września 2012 r. rozpoczęła się peregrynacja relikwii bł. Karoliny Kózkówny, które w ciągu półtora roku odwiedziły ponad 200 parafii naszej diecezji. Wpisała się ona w szereg inicjatyw, spotkań i wysiłków duszpasterzy naszej diecezji, by pozyskiwać dla Chrystusa ludzi młodych i umacniać w nich pragnienie bliskości z Nim. W diecezji zorganizowano też formację i przygotowanie do różnych form życia konsekrowanego. We wrześniu 2012 r. w Kluczborku miała miejsce pierwsza w diecezji konsekracja wdowy. 30 czerwca 2013 r. trzech żonatych mężczyzn przyjęło święcenia diakonatu, dając początek posłudze diakonów stałych, a 15 czerwca 2014 r. biskup Andrzej Czaja pobłogosławił pierwszą w diecezji opolskiej dziewicę

konsekrowaną.

         Koniec roku 2013 przyniósł wiadomość o nominacji przez papieża Franciszka nowego opolskiego biskupa pomocniczego ks. Rudolfa Pierskały, który jako zawołanie biskupie wybrał słowa: „Głosić radość Ewangelii”. 11 stycznia 2014 r. w kościele seminaryjno-akademickim w Opolu odbyły się jego święcenia, a już na początku lutego nowy biskup uczestniczył wraz z biskupami Andrzejem i Pawłem w wizycie Ad limina Apostolorum, gdzie spotkali się z papieżem Franciszkiem.

         Jeden z listopadowych dni 2014 r. miał dla historii naszej diecezji, zwłaszcza dla tych jej mieszkańców, którzy przez ponad 100 lat korzystali i korzystają ze znajdującego się w przygranicznych Branicach Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych, bardzo symboliczne znaczenie. Trumna ze szczątkami biskupa Józefa Nathana, wysiedlonego w 1946 r. twórcy miejscowego Miasteczka Miłosierdzia, po 67 latach wróciła z Opawy do Branic. Została złożona w specjalnym sarkofagu w kościele Świętej Rodziny. Pielęgnowana pamięć o wyjątkowym biskupie z Branic pozwala mieć nadzieję na jego przyszłą beatyfikację.

         Początek XXI w. coraz bardziej odsłonił potrzebę renowacji opolskiej katedry, matki kościołów diecezji. 3 lutego 2015 r. zawiązana została Kapituła Odnowy Katedry Opolskiej, aby „z szacunku dla przeszłości zadbać

o przyszłość”. W październiku tego roku w katedrze zakończono remont kaplicy św. Jana Nepomucena, tworząc w niej kaplicę Sakramentu Pokuty, którą 28 listopada 2015 r. poświęcił biskup Andrzej Czaja.  Wydarzenie to wiązało się z rozpoczęciem obchodów 1050. rocznicy Chrztu Polski – czasu wdzięczności za dar wiary i jej świadectwa w życiu poprzednich.

pokoleń. okazją (Powyższy tekst pochodzi z książki „Bliżej Boga-Człowieka. Wdzięczność. Pamięć. Nadzieja. Nowenna Niedziel przed rozpoczęciem jubileuszu 50-lecia diecezji opolskiej.)

 

Opowiadanie

Dobry powód

Pewien żółw żył sobie spokojnie na wsi. Któregoś dnia kuzynka mieszkająca w mieście zaprosiła go do siebie. Ponieważ żółw bardzo pragnął zobaczyć trochę świata, przyjął zaproszenie. Odległość nie była duża - wynosiła nie więcej niż kilometr, lecz dla żółwia stanowiło to prawdziwą wyprawę.

Łudził się jednak, że dotrze w miarę prędko i dopiero rankiem wyruszył w drogę. "Idąc pewnym i niezmiennym krokiem - myślał - dojdę na miejsce na pewno jeszcze przed południem. A więc w samą porę, by zasiąść do stołu".

Wyruszył podśpiewując... Szedł, szedł i szedł...

Do południa żółw przebył zaledwie kilkaset metrów. Gdy usłyszał dzwon bijący godzinę dwunastą, mruknął ze złością: "Co to za głupi dzwon! Nie minęła jeszcze godzina od czasu, gdy wyszedłem z domu, a ten już wydzwania południe. Ten zegar na pewno jest zepsuty".

Szedł, szedł...

Słońce już skryło się za horyzontem, a na niebie zabłysły gwiazdy, lecz żółw nie przebył jeszcze nawet połowy drogi. Zdenerwowany jak nigdy dotąd zaczął pomstować: "Świat nie jest już taki jak kiedyś! Słońce zachodzi szybciej, gwiazdy pojawiają się za wcześnie. Zegary wciąż się psują. A dni są krótsze niż te przepisowe dwadzieścia cztery godziny!"

I tak złorzecząc pod nosem, podjął dalszą wędrówkę, nieustannie przeklinając drogę, która wydawała mu się kręta i zbyt gęsto porośnięta krzewami.

Zawsze znajdzie się dobry powód, aby źle myśleć o innych.

Niech zstąpi Duch Twój i odnowi ziemię!

Bo jeśli wyznasz ustami, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu, że Bóg wskrzesił Go z martwych, będziesz zbawiony. Bo trzeba uwierzyć sercem, by zostać usprawiedliwionym, wyznać natomiast ustami, aby być zbawionym. Mówi bowiem Pismo: Nikt, kto wierzy w Niego się nie zawiedzie.

(Rz 10,9-11)

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście...

MODLITWA SYNODALNA

W Kościele rozpoczął się (10.10.2021) Synod o synodalności. Sygnalizując na razie to ważne wydarzenie zachęcam wszystkich do modlitwy w tej intencji słowami św. Izydora:

     Stajemy przed Tobą, Duchu Święty, zgromadzeni w Imię Twoje. Z Tobą jedynie, który nas prowadzisz; zamieszkaj w naszych sercach, naucz nas drogi, którą mamy iść i jak mamy nią podążać. Jesteśmy słabi i grzeszni, nie dozwól, abyśmy wprowadzali nieład. Nie pozwól, by niewiedza sprowadziła nas na niewłaściwą drogę, albo stronniczość wpływała na nasze działania. Niech w Tobie odnajdziemy naszą jedność, abyśmy mogli razem podążać do życia wiecznego, i abyśmy nie zbaczali z drogi prawdy i tego, co jest słuszne. O to wszystko prosimy Ciebie, który działasz w każdym miejscu i czasie, w komunii Ojca i Syna, na wieki wieków. Amen.

Opowiadanie

Wizyta

Codziennie w południe pewien młody człowiek zjawiał się przy drzwiach kościoła i po kilku minutach odchodził. Nosił kraciastą koszulę i podarte dżinsy, tak jak wszyscy chłopcy w jego wieku. Miał w ręku papierową torebkę z bułkami na obiad. Proboszcz, trochę nieufny zapytał go kiedyś, po co tu przychodzi. Wiadomo, że w obecnych czasach istnieją ludzie, którzy okradają również kościoły.

- Przychodzę pomodlić się - odpowiedział chłopak.

- Pomodlić się... Jak możesz modlić się tak szybko? – powątpiewał kapłan.

- Och... codziennie zjawiam się w tym kościele w południe i mówię tylko:
"Jezu, przyszedł Jerzy", potem odchodzę. To maleńka modlitwa, ale jestem pewien, że On słucha – odpowiedział chłopak.

W kilka dni później, w wyniku wypadku przy pracy, chłopak został przewieziony do szpitala z bardzo bolesnymi złamaniami. Umieszczono go w pokoju razem z innymi chorymi. Jego przybycie zmieniło oddział. Po kilku dniach, jego pokój stał się miejscem spotkań pacjentów z tego samego korytarza. Młodzi i starzy spotykali się przy jego łóżku, a on miał uśmiech i słowo otuchy dla każdego.            

Przyszedł odwiedzić go również proboszcz i w towarzystwie pielęgniarki stanął przy łóżku chłopaka.

-Powiedziano mi, że jesteś cały pokiereszowany, ale że pomimo to wszystkim dodajesz otuchy. Jak to robisz? – zapytał kapłan.

-To dzięki Komuś, Kto przychodzi odwiedzić mnie w południe – odpowiedział Jerzy.

Pielęgniarka przerwała mu: Tu nikt nie przychodzi w południe...
Odparł szybko: O, tak! Przychodzi tu codziennie i stając w drzwiach mówi: "Jerzy, to Ja, Jezus"- i odchodzi.

Opowiadanie

Milczenie

- Dość! Mam ich naprawdę dość!

Wszyscy w niebie wstrzymali oddech. Nikt nie widział nigdy dotąd tak zagniewanego Jezusa. To właśnie On grzmiącym głosem okazał swój boski gniew.

- Przez trzydzieści trzy lata przebywałem wśród ludzi, mówiłem im wielokrotnie, że czyny są tysiąc razy ważniejsze od słów. Dlatego zostałem ukrzyżowany. Tłumaczyłem na wszystkie sposoby, że to nie po słowach i pustych ceremoniach będą oceniali moich uczniów, ale po tym, w jaki sposób będą okazywać miłość.  Prawie nikt tego nie zrozumiał! Głoszą kazania, śpiewają wzruszające hymny, uczestniczą w przejmujących nabożeństwach, a tak mało czynią!

- Co zamierzasz zrobić, Jezu? – spytał nieśmiało jakiś anioł.

- Odbiorę im mowę… Jak to się stało z Zachariaszem, ojcem Jana Chrzciciela!

Tak zdecydował Jezus i odebrał wszystkim chrześcijanom zdolność mówienia. Nagle w całym świecie wśród wszystkich wierzących w Chrystusa zapanowało wielkie milczenie.

W pierwszym momencie ludzie zdumieli się. Wielu pobiegło do aptek, by kupić syrop i pastylki na ból gardła. Popyt na zioła i miód też był ogromny. Potem zaczęto się martwić, aż w końcu ludzi ogarnęło przerażenie. Jak mogli modlić się bez słów? Jak mogli powiedzieć Jezusowi i bliźnim, że ich kochają? Wielcy teolodzy nie mogli nawet wypowiedzieć słowa „transsubstancjacja” (czyli „przeistoczenie”), a kaznodzieje bez wzniosłych określeń i głębokich pojęć czuli się bezrobotni. Zwykli ludzie nie potrafili się kłócić. Co gorsza, nie wiedzieli, jak wyrazić solidarność, pociechę, współczucie i jedność. W wyniku przemyśleń doszli do prostego wniosku: „To, czego nie możemy wypowiedzieć słowami, możemy przekazać za pomocą czynów”.

Wielu tak właśnie sądziło. Wybitni mistrzowie słowa stali się spontaniczni i szczerzy, nauczyli się wyrażać siebie, posługując się spojrzeniem, uśmiechem, czułością, gestami dobroci. Na wydziałach teologicznych uniwersytetów otwarto stołówki i schroniska dla biednych i bezdomnych. Również nauka katechizmu stała się radosna, przeplatana zabawą. Wielu czuło się zawstydzonych, wspominając, jak łatwo kłamało się za pomocą słów. W niektórych gazetach ukazały się artykułu zatytułowane „Patrzcie, jak oni się miłują!”.

Coraz więcej ludzi uznawało taki sposób wyrażania wiary za bardzo interesujący. Przyciągała ich atmosfera przyjaźni, pokoju, prawdziwej gościnności, jaką oddychało się wśród uczniów Jezusa. Gdy po pewnym czasie Jezus zwrócił im możliwość posługiwania się słowami, byli niemal zasmuceni. W czasie wielkiego milczenia doświadczyli, ile czułości jest w wierze chrześcijańskiej.

Opowiadanie

Łza pustyni

W Marrakeszu pewien misjonarz zauważył leżącego człowieka, który głaskał ręką piasek, a ucho przykładał do ziemi. Misjonarz zainteresowany tym dziwnym zachowaniem, zapytał:

- Co pan robi?

- Towarzyszę pustyni i łączę się z nią w jej samotności i płaczu

- Nie wiedziałem, że pustynia płacze.

- Płacze każdego dnia. Ma wielkie pragnienie – chciałaby być pożyteczna dla człowieka i zamieniać się w ogromny ogród, w którym byłoby uprawiane zboże, rosłyby kwiaty oraz pasałyby się owce.

- Mam do pana prośbę. Proszę powiedzieć pustyni, że rolę, która została jej powierzona, wypełnia bardzo dobrze. Jej otwarta przestrzeń pozwala mi zrozumieć, jak mali jesteśmy przed Bogiem. Kiedy patrzę na jej piasek, wyobrażam sobie miliony ludzi, którzy zostali stworzeni jako równi sobie, i myślę, że nie zawsze świat traktuje ich w sposób jednakowy. Wzniesienia pustynne pomagają mi medytować. Kiedy widzę wschodzące na horyzoncie słońce, moja dusza wypełnia się radością, a ja czuję się bliżej Boga.

Następnego ranka misjonarz ponownie spotkał mężczyznę w tym samym miejscu i w tej samej pozycji.

- Czy przekazał pan pustyni wszystko to, co wczoraj jej przekazałem?

Człowiek przytaknął głową.

- I nadal płacze?

- Tak. Teraz płacze, ponieważ tysiące lat żyła w przekonaniu, że jest całkowicie bezużyteczna, i cały ten czas zmarnowała na przeklinaniu Boga i swojego losu.

- Niech więc pan jej powie, że również człowiek często sądzi, że jest bezużyteczny. Rzadko odkrywa sens swojego przeznaczenia i myśli, że Bóg był wobec niego niesprawiedliwy.

- Nie wiem, czy pustynię przekonają te argumenty – powiedział człowiek

- Doszliśmy do chwili, aby zrobić to, co czynię wtedy, kiedy mam wrażenie, że ludzie stracili już nadzieję. Pomódlmy się.

Uklękli i obaj się pomodlili.

Następnego dnia, kiedy misjonarz odbywał poranny spacer, w miejscu, w którym wcześniej spotykał owego człowieka wytrysnęło źródło. W kolejnych miesiącach stawało się coraz większe i mieszkańcy okolicy wybudowali wokół niego studnię.

Beduini nazwali tę studnię Łzą Pustyni. Mówią, że wszyscy, którzy piją z niej wodę, potrafią zamienić swoje cierpienie w powód do radości.

Plan

Podczas Wniebowstąpienia Jezus rzucił okiem w kierunku ziemi znikającej w ciemności. Tylko nieliczne, maleńkie światła błyszczały nieśmiało w mieście Jeruzalem. Archanioł Gabriel, który przybył na powitanie Jezusa, zapytał:

- Panie, co to za światełka?

- To moi uczniowie, zgromadzeni na modlitwie wokół mojej Matki. Mam plan, że jak tylko wstąpię do nieba, wyślę im mojego Ducha Świętego, aby te drżące płomyczki stały się nieugaszonym ogniem, powoli rozpalającym miłość wśród wszystkich narodów ziemi!

Archanioł Gabriel ośmielił się ponownie zapytać:

- A co zrobisz, Panie, jeśli ten plan się nie powiedzie?

Po chwili ciszy Pan odpowiedział mu łagodnie:

- Ale Ja nie mam innego planu...

 

Jesteś małą lampeczką, drżącą pośród niezmierzonego mroku. Ale stanowisz część Bożego planu. I jesteś niezastąpiony. Ponieważ nie ma innego planu.

Ideały

Pewien mistrz uczył, że nie można żyć bez ideałów, celu, marzeń. Aby wytłumaczyć nieustraszonemu młodzieńcowi niezbędność ideałów, wskazał mu błękitną linię horyzontu.

- Tam masz dojść, to twój cel!

Młodzieniec szedł szybkim krokiem. Dotarł do pierwszych wzgórz, ale błękitna linia przesunęła się na górski łańcuch. Młodzieniec ruszył w dalszą drogę, ale błękitna linia była już za górami, na końcu rozległej niziny. Rozczarowany wrócił do mistrza.

- Gdy robię dziesięć kroków, horyzont także przesuwa się do dziesięć kroków. Jak długo bym nie szedł, nigdy do niego nie dojdę!

- Tak, tak właśnie jest!

- Po co zatem ideały?

- Właśnie po to, aby cały czas iść.

Kiedy rzeka przestaje płynąć, staje się bagnem. Podobnie dzieje się z człowiekiem.

Drwale       

Dwóch drwali pracowało w tym samym lesie przy wyrębie drzew. Pnie drzew były ogromne, wytrzymałe i mocne. Obaj używali swych siekier z taką samą wprawą, ale każdy z nich używał innej techniki. Pierwszy uderzał w drzewo z niesłychaną wytrwałością, raz za razem, nie zatrzymując się, chyba że tylko na kilka sekund, by złapać oddech.

Drugi co godzinę robił przerwę w pracy.

O zmierzchu pierwszy był w połowie dzieła. Napocił się porządnie i nie dałby rady pracować nawet pięciu minut dłużej.

Drugi, choć to niewiarygodne, kończył ścinanie swego drzewa. Rozpoczęli razem i obydwa drzewa były dokładnie takie same.

Pierwszy nie wierzył własnym oczom.

- Nic z tego nie rozumiem! Co godzinę odpoczywałeś. Jak to możliwe, że skończyłeś tak szybko?

Tamten odparł z uśmiechem:

- Widziałeś, że co godzinę robiłem sobie odpoczynek. Nie zauważyłeś jednak, że wolny czas wykorzystywałem, aby podostrzyć siekierę.

Twój duch jest jak siekiera. Nie pozwalaj mu zardzewieć. Ostrz go trochę każdego dnia.

1. Zatrzymaj się na dziesięć minut, aby posłuchać muzyki.

2. Gdy tylko możesz, spaceruj.

3. Uściśnij każdego dnia drogie Ci osoby i powiedz każdej z nich: „Kocham cię”.

Menu

Statystyki






statystyka

Wyszukiwanie

 

Dzisiaj jest

czwartek,
11 sierpnia 2022

(223. dzień roku)

Święta

Czwartek, XIX Tydzień zwykły
Rok C, II
Wspomnienie św. Klary, dziewicy

 

Sonda



Licznik

Liczba wyświetleń strony:
1896313

Zegar