• ółążść‡

Najważniejsza jest miłość

MIŁOŚĆ BLIŹNIEGO

Bądź jak Samarytanin: pomóż każdemu kto jest w potrzebie. Bez względu na pochodzenie, status społeczny, wyznanie… Bądź człowiekiem życzliwym i w każdym bliźnim zobacz człowieka. Dlatego, że wierzysz w Boga, który jest Ojcem wszystkich ludzi.

MIŁOŚĆ WZAJEMNA

Kochaj, jak Chrystus umiłował Ciebie: do końca i mimo wszystko. Przebacz, pomagaj, szanuj, poświęcaj się, nie szukaj swego, nie pamiętaj złego… Bądź przyjacielem dla Twoich bliskich: męża/żony, ojca, matki, dziecka, brata, siostry, sąsiada. Ale także każdego „brata i siostry w Chrystusie”, członka Twojej wspólnoty Kościoła. W ten sposób daj świadectwo prawdziwej miłości, „aby świat uwierzył” i zechciał również żyć jak chrześcijanie.

MIŁOŚĆ NIEPRZYJACIÓŁ

Módl się za tych, którzy Tobie źle życzą, Ciebie oczerniają, prześladują, którzy kładą Ci belki pod nogi we wszystkim co robisz, którzy Ciebie nie rozumieją i wcale nie czekaja na Twoją pomoc. I wcale nie musisz ciągle wyciągać do niego swojej ręki w geście szukania pojednania. Wcale nie musisz szukać okazji, by swojemu wrogowi tłumaczć jak bardzo go kochasz. Po prostu módl się, aby Twoje serce nie wypełniła również nienawiść, abyś za zło nie odpłacał złem. Bo chociaż masz prawo do obrony (masz prawo postawić pytanie: „dlaczego mnie bijesz?”), to przede wszystkim nie szukaj odwetu i zemsty. Może(!) w ten sposób dotrzesz do sumienia Twojego wroga i on sam zada sobie pytanie: właściwie dlaczego go „biję”? W ten sposób otworzysz go na nawrócenie. Bo przecież wszyscy mamy się spotkać kiedyś w niebie: Ty, Twój przyjaciel, ale także Twój wróg. A to poniekąd zależy także od Ciebie. Bo Jezus, w którego przecież wierzysz, umarł za wszystkich.

 Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest wasz Ojciec niebieski. 

Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.

Zamiast komentarza do Ewangelii:

Żył sobie gorliwy proboszcz, który cały swój czas poświęcał parafii: pracował od świtu do nocy. I oto pewnego razu wróciwszy do domu, zastał przy stole diabła w czerwonej, dżokejskiej czapeczce. Zmęczony staruszek zapytał tylko krótko i niegościnnie:

- Czego?!
- Właściwie to niczego, po prostu jestem. Ale nie obawiaj się. Posiedzę sobie, to wszystko.
Ksiądz zdając sobie sprawę z natury diabelskiej, obiecał sobie, że rozprawi się z szatanem zaraz potem: gdy tylko zdejmie buty... gdy zaparzy herbatę... gdy odmówi brewiarz... gdy poczyta książkę... gdy się zdrzemnie.... gdy nieco odpocznie...
I tak spokojny, grzeczny diabeł uśpił czujność duszpasterza, który w końcu - jako praktyk - wykonkludował:
- Niech sobie siedzi, mnie on nie przeszkadza, tu go mam na oku i dopóki tu jest, nie może szkodzić innym.
I tak pleban spędził pierwszą noc razem z diabłem. Dziwił się tylko potem rano, że mimo obecności diabła, spał jak zazwyczaj głęboko i bez złych snów.
Kiedy opuszczał plebanię, aby udać się do swych codziennych obowiązków parafialnych, diabeł odprowadził go do drzwi spojrzeniem. Tym samym spojrzeniem przywitał go na wieczór. Był jak wierny, dobrze wychowany pies, a nie kosztował nic. Ksiądz przypomniał sobie wczorajsze postanowienie przepędzenia nieproszonego gościa, ale znowu wzięły górę praktyczne argumenty: On mi nic nie robi, ja mu nic nie robię; u mnie jest nieszkodliwy, a jak spróbuje coś robić, to mam egzorcyzmy.
Ale diabeł nie próbował nic robić. I ksiądz nie pytał o nic. Po prostu nie odzywali się do siebie. Ksiądz wracał zmęczony i szedł spać, a diabeł czuwał. I tak się między nimi jakoś ułożyło.

Spokój zakłócił biskup, który przybył na wizytację. Kościół znalazł w doskonałym stanie, duszpasterstwo wzorowe. Na koniec chciał jeszcze zobaczyć plebanię. Proboszcz przeraził się, ale odmówić nie mógł, przekonany, że teraz wybuchnie skandal i kompromitacja na całego, otworzył drzwi do swego mieszkania.
A tu - ku zaskoczeniu duchownego - pokój pusty, diabeł zniknął. Biskup rozejrzał się i już miał pochwalić skromne mieszkanie, gdy dostrzegł czerwoną czapeczkę, którą diabeł zostawił na stole. Z niemym zapytaniem przeniósł wzrok na proboszcza, bo wydało mu się to dziwne, aby taka dostojna osoba używała takiego nakrycia głowy.
- To... to mój siostrzeniec... odwiedza mnie czasami - skłamał proboszcz.

Biskup pokiwał głową ze zrozumieniem i wyraził zadowolenie z ogólnego stanu parafii. Kiedy ksiądz został sam w mieszkaniu, diabeł wyszedł z szafy, w której się ukrył. Zbliżył się do proboszcza i z ohydnym uśmiechem triumfu, wykrzywiając paszczę, zawołał radośnie:

- Witaj wujku! 


Każde kłamstwo i kłamstewko przybliża nas do "rodziny diabła".  Uważaj, by on nie stał się twoim ojcem...

„Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi”.

Sól jest symbolem życia. Ciekawy jest wschodni zwyczaj nacierania solą dziecka tuż po urodzeniu, by dać mu siłę i żywotność, a także oddalić od niego już na początku życia złe duchy.

Sól jest też symbolem mądrości. Także my, gdy chcemy wykazać, że czyjeś słowa są pozbawione sensu, są próżne czy puste - mówimy, że są niesmaczne. Dodanie do własnych słów soli zrozumienia, refleksji, współczucia oznacza stanie się osobą zdolną do udzielania rad, podtrzymywania, umacniania i kierowania.

Chrześcijanin ma być solą dla społeczności, w której żyje: daje smak i zabezpiecza, uodparnia przed rozkładem, głupotą, zepsuciem moralnym, korupcją. Ma to czynić siłą swojego wnętrza. Autentyczny chrześcijanin musi chcieć, ale i musi mieć odwagę być innym niż ci, którzy nie znają Chrystusa i Jego Ewangelii. To przecież oznaczał chrzest: zrzucenie starego człowieka i przyobleczenie się w nowego. Trzeba uwrażliwiać sumienia, bo istnieje realne niebezpieczeństwo zwietrzenia, utraty własnej identyczności, tożsamości! Możemy zostać rozmyci!

Pozostaje wtedy wiara szczątkowa: paciorek, tradycja, zwyczaj, wspomnienie, religijne gesty ze względu na żonę, rodziców, otoczenie. Zanika życie z wiary. Taki człowiek przestaje być solą! Jego życie nie świadczy o tym, że należy do Chrystusa. Jego postawa będzie usprawiedliwieniem dla tych, którzy do Chrystusa nie należą. Straszne jest zakończenie: na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Chrześcijaństwo rozmyte, zwietrzałe, godne już tylko wyrzucenia i podeptania. Dlatego trzeba czuwać, dokładać wysiłku, by się nie dać rozmyć, by nie zwietrzeć, by nasycać się Jezusem, wypracowując w sobie wiele sprawności.

ks. Roman Kempny

Klikając w poniższy link (Program pielgrzymki) można zapoznać się z programem organizowanej przez naszą parafię pielgrzymki do Fatimy. UWAGA!

Aby zachować tańszy koszt przelotu samolotem, zmuszeni jesteśmy nieco przesunąć termin naszej PIELGRZYMKI DO FATIMY. Ostatecznie odbędzie się ona w terminie 20-27.07.2017. Oprócz zachowania tańszych kosztów dużym „plusem” tego terminu jest to, że będziemy mogli być całą niedzielę w Fatimie i uczestniczyć w uroczystościach tam odprawianych. Więcej szczegółów poznamy na spotkaniu organizacyjnym, które odbędzie się 30 grudnia w godzinach przedpołudniowych. Wtedy także zbierana będzie pierwsza rata pieniężna. Jest jeszcze kilka wolnych miejsc.

Według "dokumentu z Aparecidy"  nawrócenie pastoralne naszych wspólnot wymaga przejścia od duszpasterskich zabiegów o charakterze wyłącznie konserwującym do posługi zdecydowanie misyjnej. Bo oto mamy człowieka, który chodzi do kościoła. To jest dobre określenie "chodzi". Wpada do niego, dzisiaj jest tutaj, jutro tam. Ale gdzie jest Kościół, ktorym on jest? Wspólnota, za którą odpowiada? On mieszka w tej parafii, ale jej nie tworzy. Nie osądzam ani nie potępiam tych ludzi. To jest pytanie do nas:co my konserwujemy?

Co sprawia, że mamy czasem w Kościele poczucie fikcji? To, że brakuje przekazu wiary. (...) Niby wszystko jest w porządku. Toczy się według utartego od lat schematu. Ale ludzie nie mają doświadczenia, że ta codzienność kościelna do czegokolwiek ich wzywa.  (bp Grzegorz Ryś)

#StopAborcji

 TAK dla życia!

 W zabijaniu, zwłaszcza tych najbardziej bezbronnych, nie ma nic kobiecego. Dlatego mylą się ci, którzy uważają aborcję za „prawo kobiety”, i ci, którzy twierdzą, że aby osiągnąć sukces, wolno na jego ołtarzu złożyć własne dziecko.

 (Ewa Rejman, Szczyt kobiecości, Droga nr 18/2016)

Z Dzienniczka s. Faustyny:

O Jezu mój, Prawdo wiekuista, nie lękam się niczego, żadnych trudów, żadnych cierpień, jednego się tylko lękam, to jest obrazić Ciebie. Jezu mój, wolałabym nie istnieć niż Ciebie zasmucić. Jezu, Ty wiesz, że nie zna miłość moja nikogo, tylko Ciebie, w Tobie utonęła dusza moja. (Dz. 571)

Z Dzienniczka św. s. Faustyny:

W pewnej chwili, kiedy był ten obraz wystawiony w ołtarzu na procesji Bożego Ciała, kiedy kapłan postawił Przenajświętszy Sakrament i chór zaczął śpiewać, wtem promienie z obrazu tego przeszły przez Hostię św. i rozeszły się na cały świat. Wtem usłyszałam te słowa: Przez ciebie, jako przez tę Hostię, przejdą promienie miłosierdzia na świat. - Po tych słowach głęboka radość wstąpiła w duszę moją. (Dz 441)

Z Dzienniczka św. s. Faustyny:

Wymaluj obraz, według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie.

Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Obiecuję także, już tu na ziemi, zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinę śmierci. Ja sam bronić ją będę jako swej chwały. (Dz 47-48)

PEREGRYNACJA – to uroczyste nawiedzenie parafii lub domów prywatnych przez wizerunek Maryi lub Jezusa w celu ewangelizacji i odnowy życia chrześcijańskiego. Peregrynacja OBRAZU JEZUSA MIŁOSIERNEGO w domach naszej parafii, którą rozpoczynamy 21.02.2016, ma również pomóc nam owocnie przeżywać czas Roku Jubileuszu Miłosierdzia. Niech to będzie czas wyznania wiary i ufności wobec Jezusa. Niech to będzie czas, w którym publicznie – w naszych domach – powiemy: Jezu, ufam Tobie. Niech to będzie czas modlitwy i chociaż paru chwil wspólnego czy indywidualnego czuwania przed Obrazem. Serdecznie zachęcam wszystkich parafian do zaproszenia wędrującego wizerunku Jezusa Miłosiernego do swoich domów. Jego obecność przez jeden dzień niech będzie źródłem trwałego pokoju, pojednania i głębokiej radości.

Z Dzienniczka s. Faustyny (nr 367)

      Serce moje jest przepełnione miłosierdziem wielkim dla dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. Oby mogły zrozumieć, że ja jestem dla nich Ojcem najlepszym, że dla nich wypłynęła z serca mojego krew i woda, jako z krynicy przepełnionej miłosierdziem; dla nich mieszkam w tabernakulum, jako Król miłosierdzia pragnę, obdarzać dusze łaskami, ale nie chcą ich przyjąć. Przynajmniej ty przychodź do mnie jak najczęściej i bierz te łaski, których oni przyjąć nie chcą, a tym pocieszysz serce moje. O, jak wielka jest obojętność dusz za tyle dobroci, za tyle dowodów miłości; serce moje napawa się samą niewdzięcznością, zapomnieniem od dusz żyjących w świecie; na wszystko mają czas, tylko nie mają czasu na to, aby przyjść do mnie po łaski.

Z Dzienniczka s. Faustyny:

 

Podaję ludziom naczynie, z którym mają przychodzić po łaski do źródła miłosierdzia. Tym naczyniem jest ten obraz z podpisem: Jezu ufam Tobie. (Dz. 327)

 

Nie zazna ludzkość spokoju, dopokąd nie zwróci się do źródła miłosierdzia Mojego. (Dz. 699)

 

Zdrój miłosierdzia Mojego został otwarty na oścież włócznią na krzyżu dla wszystkich dusz – nikogo nie wyłączam. (Dz. 1182)

 

Im dusza więcej zaufa, tym więcej otrzyma. (Dz. 1578)

 

Przed dniem sprawiedliwości posyłam dzień miłosierdzia. (Dz. 1588)

Jezus Chrystus jest Królem!

Jezus jest Królem Wszechświata.

Jezus jest moim Królem!

Amen! 

 

Panie, otwórz oczy naszych serc, umysłów i sumień –

abyśmy przejrzeli…!

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.

 A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie.

 

Panie, przyciągnij nas do siebie, nie daj nam błądzić w ciemnościach tego świata, niech Twój krzyż bedzie dla nas drogowskazem i źródłem mocy w naszej drodze ku Tobie. Umacniaj, Panie naszą nadzieję i pomóż nam jej szukać tylko w Tobie.

Po raz pierwszy grupa pielgrzymów z naszej parafii nawiedziła grób pierwszego proboszcza krośnickiego - ks. Aloisa Grohsa. Więcej na ten temat w galerii "U grobu ks. Grohsa".

Drodzy Internauci!
Cieszę się, że niektórzy z Was chętnie wypowiadają się na naszym parafialnym "forum internetowym". Jak dotychczas dzieje się to przede wszystkim poprzez Księgę Gości. Bardzo dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Od dziś jednak wszystkich "komentatorów" i "obserwatorów" zapraszam serdecznie na stronę Ogłoszeń parafialnych (na samym jej końcu), gdzie jest możliwość zamieszczania komentarzy i refleksji dotyczących naszych spraw parafialnych. Dobrze by też było, by te wypowiedzi nie były całkiem anonimowe... Pozdrawiam serdecznie:-)

Statystyki






statystyka

Wyszukiwanie

 

Dzisiaj jest

piątek,
24 lutego 2017

(55. dzień roku)

Święta

Piątek, Rok A, I Dzień powszedni

 

Sonda

Ile czasu poświęcasz na modlitwę?

Kilka minut dziennie

Ok. godziny dziennie

Kilka minut w tygodniu

Raz na tydzień

Modlę się okazyjnie

Wcale


Licznik

Liczba wyświetleń strony:
1315507

Zegar