• ółążść‡

Zapraszam na codzienne wielkopostne refleksje w oparciu o słowo Boże (w prawej kolumnie na naszej stronie znajdziecie także link do dzisiejszych czytań). Może tych parę myśli pomoże wam w przeżywaniu tego ważnego czasu..

Wcześniejsze rozważania i inne teksty archiwalne znajdziecie TUTAJ 

Jr 7,23-28;  Łk 11,14-23

Łapać złodzieja!

Nienawiść, agresja, złość, kłótnia i spór są o wiele lepsze od …obojętności. Obojętność jest najgorsza. Takie zwyczajne ignorowanie człowieka, odwrócenie się plecami, niechęć wysłuchania. Takie sobie siedzenie na schodach prowadzących na chór kościoła w czasie Mszy św. i zajmowanie się swoimi sprawami, albo pogaduszki z papierosem w zębach podczas gdy Ktoś ma coś bardzo ważnego do powiedzenia i oddaje swoje życie…  

Agresja, złość i kłótnia są jeszcze wyrazem jakiejkolwiek relacji z drugim;  oznaczają, że tego drugiego w ogóle zauważamy. Odwrócenie się plecami wydaje się zamykać drogę do jakiegokolwiek porozumienia czy spotkania. A co dopiero jeśli obojętność jest wyrazem pogardy…

Tak, obojętność boli najbardziej.  Dlatego:  kiedy Bóg mówi, nie gardź Jego słowem…

Jest jeszcze przewrotność. Przewrotność wydaje się z pozoru logiczna, ale łatwo można ją zdemaskować. Przewrotnością posługuje się szatan, aby osłabić zwycięstwo prawdy i dobra. Przewrotność ma coś w sobie z postawy złodzieja, który woła „łapać złodzieja!”.   

Jezus nie pozostawia Belzebubowi złudzeń: przyszło królestwo Boże i twój czas się kończy.

Co to oznacza dla ciebie? Czy to coś zmienia w twoim życiu?

 

Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie…

Pwt 4,1.5-9;  Mt 5,17-19

Ale JA nie chcę.

Dlaczego trzeba wypełniać przykazania? Najprostsza odpowiedź brzmi: bo tak chce Bóg. Ale oczywiście w dzisiejszych czasach taka odpowiedź już nie przekonuje. Wielu (nawet tzw. „wierzących”) wzrusza ramionami i odpowiada, ale JA NIE CHCĘ. „Ja” stało się bogiem. Wielu traktuje przykazania jako negatywną alternatywę tzw. wolności. I mając do wyboru „wolność” albo przykazania wybiera „wolność”. Jest to oczywiście pseudo-wolność – bo jak można podejrzewać Boga, który jest największym obrońcą wolności człowieka o to, że to właśnie On chce nam tę wolność zabrać? To człowiek nieraz sprzeniewierza się i cofa swoje obietnice i ślubowania. To człowiek zmienia koniunkturalnie zdanie jeśli jest to dla niego korzystne. Nie Bóg. Bóg nigdy nie cofa swoich darów – nawet wtedy, gdy one obracają się przeciwko Niemu. Owszem, odrzucając przykazania Boże korzystamy ze swojej wolności – i Bóg to szanuje. Czy jednak takie korzystanie z wolności paradoksalnie nie pakuje nas w niewolę? A już na pewno oddala nas od Boga, który jest pomysłodawcą ludzkiej wolności i jej najpewniejszym …gwarantem!

Jak więc spojrzeć na przykazania?

Jako na słowo kochającego nas Tatusia, który wie o życiu o wiele więcej niż my i przestrzega nas przed wyborami fatalnymi w skutkach dla nas samych.

 

Słowa Twoje, Panie, są duchem i życiem.

Dn 3,25.34-43;  Mt 18,21-35

…i nie przebaczaj nam, jako i my nie przebaczamy naszym winowajcom.

Pytanie „czy aż tak często (zawsze!) mam przebaczać?” podobne jest do pytania „czy aż tak bardzo mnie kochasz?”. Wbrew pozorom mamy kłopot z wiarą w naprawdę całkowite przebaczenie, które naprawdę daje nam Bóg. Dziesięć tysięcy talentów to niewyobrażalny wręcz dług, którego nie dałoby się oddać do końca życia i tylko dzięki miłosierdziu pana ów dłużnik mógł dalej żyć spokojnie. I to stało się naprawdę.

Może dlatego, że nie do końca wierzymy w całkowite Boże przebaczenie, i my sami mamy kłopot z przebaczaniem naszym dłużnikom? Ciągle nam się wydaje, że to nie możliwe, aby to czy tamto „uszło nam płazem” - i wcześniej czy później będziemy musieli dług oddać. Może dlatego już w ogóle nie prosimy o przebaczenie?  Wolimy żyć w przekonaniu, że swój własny ciężar win trzeba nieść do końca życia. No a jeżeli ja go muszę nieść, to niech go niesie także mój winowajca…

Przekreślamy w ten sposób sens krzyżowej śmierci Jezusa. To przecież On zapłacił za nasze winy swoją męką i śmiercią.

Do nas należy tylko upaść przed Nim i prosić: Panie, miej cierpliwość nade mną…

A potem trzeba wstać i z radością iść dalej w swoje życie stając się również świadkiem miłosierdzia.

Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu.

2 Sm 7,4-5a.12-14a.16;  Rz 4,13.16-18.22;  Mt 1,16.18-21.24a

Św. Józef

Wierzący. Wbrew nadziei uwierzył nadziei. Prawy. Sprawiedliwy. Delikatny. Posłuszny Bogu. Otwarty na natchnienia Bożego Ducha. Pokorny. Czysty.

Zakochany w Maryi.

Zapatrzony w Jezusa.

Św. Józefie, módl się za nami.

Wj 17,3-7;  Rz 5,1n.5-8;  J 4,5-42

Zostaw swój dzban.

To Jezus rozpoczął dialog z Samarytanką, czym wywołał u niej pierwsze zdziwienie. Potem słowa o wodzie żywej i kolejne zdziwienie. A dalsze słowa Jezusa rozbudzają już u owej kobiety pragnienie wody żywej. Dopiero teraz Jezus pomaga Samarytance odkryć i nazwać prawdę o sobie samej: Nie mam męża. Tak, ten z którym teraz mieszkasz nie jest twoim mężem.

Z bogactwa treści spotkania przy studni Jakuba uchwyćmy się dzisiaj tej myśli: pragnienie wody wytryskującej ku życiu wiecznemu otwiera człowieka na prawdę o sobie samym i prowadzi ku nawróceniu.

Ileż to już razy właśnie pragnienie PRAWDZIWEGO ŻYCIA zaprowadziło mnie do kratek konfesjonału... Ileż to już razy pragnienie całkowitego zanurzenia się w wodzie Bożego życia kazało mi porzucić dotychczasową płyciznę i bylejakość…   A wszystko rozpoczyna się paradoksalnie od Jezusowego „Daj Mi pić”. To On jest pierwszy. To On najpierw pragnie ciebie. On pragnie twojej duszy, twojego serca. Czyż nie słychać tu owego Pragnę wypowiedzianego później na krzyżu? Jezus bardzo pragnie ciebie.

Samarytanka po rozmowie z Jezusem zostawia dzban, z którym przyszła po codzienną wodę i odchodzi, by przyprowadzić innych do Jezusa, do Tego, przez którego poznała prawdę o sobie.

Przecież i ty pragniesz PRAWDZIWEGO ŻYCIA, prawda?

Daj mi tej wody… 

Mi 7,14n.18-20;   Łk 15,1-3.11-32

„Nie pamiętam”

Ks. Pawlukiewicz opowiada o pewnej zakonnicy, której miał objawiać się Jezus. Zakonnica zgodnie z poleceniem Jezusa, poszła z tą nowiną do biskupa. On, nie wierząc w te objawienia, polecił zakonnicy, by następnym razem zapytała Jezusa (jeśli to naprawdę On) z jakich grzechów ostatnio się spowiadał ów biskup (widocznie nie były zbyt straszne…). Po jakimś czasie zakonnica wróciła do biskupa z odpowiedzią: Jezus powiedział, że nie pamięta.

 Wierzysz w to, że BÓG NIE PAMIĘTA ŻADNYCH TWOICH GRZECHÓW?  Po prostu nie pamięta…

O tym zdaje się świadczyć zachowanie ojca gdy wraca do niego syn marnotrawny: jakby w ogóle go nie słucha, ale całkowicie angażuje się w jak najwspanialsze przywitanie syna, by jak najcudowniej go ubrać i wyprawić wspaniałą ucztę…

Podczas twojej spowiedzi twoje grzechy przepływają przez Jego Serce i na zawsze znikają w głębokościach morskich.

Tak, wybierz się znowu do spowiedzi…

 

Zabiorę się i pójdę do mojego ojca…   Tak, do mojego kochanego ojca. 

Rdz 37,3n.12-13a.17b-28;  Mt 21,33-43.45n

Weź udział w tej historii.

Wiemy jak skończyła się historia sprzedanego przez braci Józefa. To on stał się wybawicielem swoich braci. Nie dlatego, że miał władzę w Egipcie i dysponował żywnością, której potrzebowali. Ale dlatego, że z serca im PRZEBACZYŁ ich niecny czyn.

Historia syna właściciela winnicy okazała się bardziej tragiczna – został schwytany, wyrzucony z winnicy i zabity. Rolnicy okazali się nędznikami, którzy nie zasługują na dzierżawienie winnicy. Marny ich los…

Historie Józefa i syna właściciela winnicy bardzo nam przypominają historię Jezusa, prawda? Zresztą tak nam każą je interpretować.  A może są to także historie o nas samych? O nas - w jakiś sposób odrzucających Jezusa…

Jednak przede wszystkim są to cudowne historie o Bogu, który czyni cuda. O Bogu, który nigdy nie zniechęca się tym, że ktoś po raz kolejny odrzuca Jego pomoc i Jego miłość.  Historie o Bogu, który w cudowny sposób nawet z największego zła potrafi wyprowadzić dobro. Mocą miłosierdzia.

W takiej historii chcę uczestniczyć.

 

Tak Bóg umiłował świat…

Jr 17,5-10;  Łk 16,19-31

Kogo słuchasz?

Przesłanie Bożego słowa na dziś wydaje się bardzo czytelne: pokładanie nadziei w sobie, w sile swego ciała i w bogactwie ostatecznie staje się przekleństwem człowieka i prowadzi go do Otchłani, do wiecznego potępienia. Natomiast zaufanie Bogu, złożenie całego swego życia w Jego rękach napełnia pokojem, jest źródłem błogosławieństwa i ostatecznie prowadzi „na łono Abrahama”.   

Takie mogą być zasadnicze style naszego życia i ostatecznie jego owoce.

Najczęściej chyba bywa jednak tak, że te „style” się mieszają ze sobą: raz jest więcej jednego, innym razem tego drugiego w naszym sercu. Wciąż w nas trwa walka pomiędzy bogaczem a Łazarzem, pomiędzy przekleństwem a błogosławieństwem. I w tej walce ważne jest kogo słuchamy, komu wierzymy - i czy w ogóle słuchamy…?

Stać cię na pokorne posłuchanie Boga? A kiedy ostatnio tak na serio słuchałeś głosu Kościoła? przecież on jest twoją matką?  A twoje sumienie – ma jeszcze coś do powiedzenia w twoim życiu?

Błogosławieni, którzy w sercu dobrym i szlachetnym zatrzymują słowo Boże…

Jr 18,18-20;  Mt 20,17-28

Nie przestrasz się! Nie rezygnuj!

No proszę, dopiero parę razy w tym Wielkim Poście słyszymy „nawróćcie się”, „usuńcie zło uczynków waszych”, „odrzućcie grzechy” – a już się to niektórym nie podoba! Czyżby sumienie ruszyło? Może kogoś strach obleciał, że nawoływania do nawrócenia przynoszą już jakiś skutek? Historia prześladowania Jeremiasza czytana w środku drugiego tygodnia zdaje się przypominać, że „świat” tak łatwo nie zrezygnuje z nas. A pierwszymi jego ofiarami stają się często bezkompromisowi prorocy (czyż nie widzimy tego i współcześnie…?).  Bo jeśli prorocy zamilkną, to kto poruszy uśpione ludzkie sumienia?  Zamknąć więc usta prorokom! Przestraszyć ich.

Jezus też swoim Apostołom nie zostawia złudzeń: Jego misja wiedzie przez wyszydzenie(!), ubiczowanie, ukrzyżowanie, śmierć – owszem: ku zmartwychwstaniu.

Prześladowania, które spotykają proroków, a nawet samego Syna Bożego nie mogą nas zniechęcać na drodze nawrócenia. Nie miejmy złudzeń: to będzie krwawa walka. Zły nie zrezygnuje z nas nigdy.

Kielich mój pić będziecie.

Iz 1,10.16-20;  Mt 23,1-12

Zbieraj swoje argumenty!

Sodoma i Gomora stały się symbolami ludzkiej pychy i wszelkiego nieposłuszeństwa wobec Boga. I dlatego musiały zginąć, przepaść. A mogło stać się inaczej. Gdyby mieszkańcy Sodomy i Gomory przestali czynić zło, a swoją pychę zamienili na uległość i posłuszeństwo Bogu z pewnością mieliby jakieś argumenty w „kłótni” z Bogiem o Jego miłosierdzie. A tak….

Może i w moim życiu przyjdzie czas sporu z Bogiem. Wyjdzie na jaw cała moja pycha i obłuda, moje udawanie przed ludźmi jaki to ja nie jestem święty i dobry…

Przydadzą się wtedy jakieś „argumenty”, by jednak zostać przez Niego wybielonym. Wielki Post to dobry czas na „zbieranie argumentów” do sporu z Bogiem.

 

Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony. 

Dn 9,4b-10;  Łk 6,36-38

Czego szukasz w życiu, to znajdziesz…

…a potem się dziwisz, że to znalazłeś. Bo przecież chciałbyś zupełnie czegoś innego.

Nie lubimy gdy nas ktoś okłamuje, wykorzystuje, nami manipuluje. Lubimy gdy nas inni rozumieją, a nie od razu potępiają, czy źle oceniają. Dobrze się czujemy, gdy okazuje nam ktoś miłosierdzie i przebaczenie. Lubimy gdy nas chwalą, doceniają, wynagradzają. Lubimy miłe niespodzianki i prezenty, czasem wystarczy mały drobiazg, by nas naprawdę ucieszyć.

Czy jednak sami potrafimy dawać to, czego oczekujemy od innych?  Czy szukamy dobra? - to znaczy, czy sami rozsiewamy dobro wokół siebie? Czy siejemy dobre ziarna? Bo z dobra wyrasta dobro. Złe ziarna rodzą zło.

Nie dziw się, że nie znajdujesz w swoim życiu tego czego pragniesz, skoro sam tego nie dajesz innym.

Szukajcie dobra, a nie zła, abyście żyli…

Rdz 12,1-4a;  2 Tm 1,8b-10;  Mt 17,1-9

Wyjdź, by wrócić przemienionym

Własny dom i rodzina, swój biznes, niezły standard życia, upragniona stabilizacja… Czegóż więcej trzeba? I po co to zmieniać?  A jednak perspektywa, którą Bóg przedstawił Abramowi „wyciągnęła go z domu”. Uczynię z ciebie wielki naród… staniesz się błogosławieństwem.

Bóg poszerza perspektywę życia człowieka, otwiera przed nim nowe horyzonty. Powołuje do prawdziwej wielkości! Trzeba „tylko” zaufać i wyruszyć w drogę.  Trzeba śmiało i z radością wziąć udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii. Trzeba dać się zaprowadzić przez Jezusa na górę wysoką osobno. Dopiero tam, na szczycie doświadczysz że dobrze tam być, dobrze, że dałeś się zaprosić Jezusowi.

Czego ci jeszcze potrzeba, by wreszcie wyruszyć w drogę? Wiary? zaufania? odwagi? Z pewnością tak.  Bóg zaprasza cię do wielkości!  Ruszaj!  I wróć do swego domu, do swojej rodziny, do swojego biznesu i do swojego życia – przemieniony!

 

…stosownie do postanowienia i łaski, która nam dana została w Chrystusie Jezusie…    

Klikając w poniższy link (Program pielgrzymki) można zapoznać się z programem organizowanej przez naszą parafię pielgrzymki do Fatimy. UWAGA!

Aby zachować tańszy koszt przelotu samolotem, zmuszeni jesteśmy nieco przesunąć termin naszej PIELGRZYMKI DO FATIMY. Ostatecznie odbędzie się ona w terminie 20-27.07.2017. Oprócz zachowania tańszych kosztów dużym „plusem” tego terminu jest to, że będziemy mogli być całą niedzielę w Fatimie i uczestniczyć w uroczystościach tam odprawianych. Więcej szczegółów poznamy na spotkaniu organizacyjnym, które odbędzie się 30 grudnia w godzinach przedpołudniowych. Wtedy także zbierana będzie pierwsza rata pieniężna. Jest jeszcze kilka wolnych miejsc.

Według "dokumentu z Aparecidy"  nawrócenie pastoralne naszych wspólnot wymaga przejścia od duszpasterskich zabiegów o charakterze wyłącznie konserwującym do posługi zdecydowanie misyjnej. Bo oto mamy człowieka, który chodzi do kościoła. To jest dobre określenie "chodzi". Wpada do niego, dzisiaj jest tutaj, jutro tam. Ale gdzie jest Kościół, ktorym on jest? Wspólnota, za którą odpowiada? On mieszka w tej parafii, ale jej nie tworzy. Nie osądzam ani nie potępiam tych ludzi. To jest pytanie do nas:co my konserwujemy?

Co sprawia, że mamy czasem w Kościele poczucie fikcji? To, że brakuje przekazu wiary. (...) Niby wszystko jest w porządku. Toczy się według utartego od lat schematu. Ale ludzie nie mają doświadczenia, że ta codzienność kościelna do czegokolwiek ich wzywa.  (bp Grzegorz Ryś)

#StopAborcji

 TAK dla życia!

 W zabijaniu, zwłaszcza tych najbardziej bezbronnych, nie ma nic kobiecego. Dlatego mylą się ci, którzy uważają aborcję za „prawo kobiety”, i ci, którzy twierdzą, że aby osiągnąć sukces, wolno na jego ołtarzu złożyć własne dziecko.

 (Ewa Rejman, Szczyt kobiecości, Droga nr 18/2016)

Z Dzienniczka s. Faustyny:

O Jezu mój, Prawdo wiekuista, nie lękam się niczego, żadnych trudów, żadnych cierpień, jednego się tylko lękam, to jest obrazić Ciebie. Jezu mój, wolałabym nie istnieć niż Ciebie zasmucić. Jezu, Ty wiesz, że nie zna miłość moja nikogo, tylko Ciebie, w Tobie utonęła dusza moja. (Dz. 571)

Z Dzienniczka św. s. Faustyny:

W pewnej chwili, kiedy był ten obraz wystawiony w ołtarzu na procesji Bożego Ciała, kiedy kapłan postawił Przenajświętszy Sakrament i chór zaczął śpiewać, wtem promienie z obrazu tego przeszły przez Hostię św. i rozeszły się na cały świat. Wtem usłyszałam te słowa: Przez ciebie, jako przez tę Hostię, przejdą promienie miłosierdzia na świat. - Po tych słowach głęboka radość wstąpiła w duszę moją. (Dz 441)

Z Dzienniczka św. s. Faustyny:

Wymaluj obraz, według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie.

Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Obiecuję także, już tu na ziemi, zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinę śmierci. Ja sam bronić ją będę jako swej chwały. (Dz 47-48)

PEREGRYNACJA – to uroczyste nawiedzenie parafii lub domów prywatnych przez wizerunek Maryi lub Jezusa w celu ewangelizacji i odnowy życia chrześcijańskiego. Peregrynacja OBRAZU JEZUSA MIŁOSIERNEGO w domach naszej parafii, którą rozpoczynamy 21.02.2016, ma również pomóc nam owocnie przeżywać czas Roku Jubileuszu Miłosierdzia. Niech to będzie czas wyznania wiary i ufności wobec Jezusa. Niech to będzie czas, w którym publicznie – w naszych domach – powiemy: Jezu, ufam Tobie. Niech to będzie czas modlitwy i chociaż paru chwil wspólnego czy indywidualnego czuwania przed Obrazem. Serdecznie zachęcam wszystkich parafian do zaproszenia wędrującego wizerunku Jezusa Miłosiernego do swoich domów. Jego obecność przez jeden dzień niech będzie źródłem trwałego pokoju, pojednania i głębokiej radości.

Z Dzienniczka s. Faustyny (nr 367)

      Serce moje jest przepełnione miłosierdziem wielkim dla dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. Oby mogły zrozumieć, że ja jestem dla nich Ojcem najlepszym, że dla nich wypłynęła z serca mojego krew i woda, jako z krynicy przepełnionej miłosierdziem; dla nich mieszkam w tabernakulum, jako Król miłosierdzia pragnę, obdarzać dusze łaskami, ale nie chcą ich przyjąć. Przynajmniej ty przychodź do mnie jak najczęściej i bierz te łaski, których oni przyjąć nie chcą, a tym pocieszysz serce moje. O, jak wielka jest obojętność dusz za tyle dobroci, za tyle dowodów miłości; serce moje napawa się samą niewdzięcznością, zapomnieniem od dusz żyjących w świecie; na wszystko mają czas, tylko nie mają czasu na to, aby przyjść do mnie po łaski.

Z Dzienniczka s. Faustyny:

 

Podaję ludziom naczynie, z którym mają przychodzić po łaski do źródła miłosierdzia. Tym naczyniem jest ten obraz z podpisem: Jezu ufam Tobie. (Dz. 327)

 

Nie zazna ludzkość spokoju, dopokąd nie zwróci się do źródła miłosierdzia Mojego. (Dz. 699)

 

Zdrój miłosierdzia Mojego został otwarty na oścież włócznią na krzyżu dla wszystkich dusz – nikogo nie wyłączam. (Dz. 1182)

 

Im dusza więcej zaufa, tym więcej otrzyma. (Dz. 1578)

 

Przed dniem sprawiedliwości posyłam dzień miłosierdzia. (Dz. 1588)

Jezus Chrystus jest Królem!

Jezus jest Królem Wszechświata.

Jezus jest moim Królem!

Amen! 

 

Panie, otwórz oczy naszych serc, umysłów i sumień –

abyśmy przejrzeli…!

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.

 A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie.

 

Panie, przyciągnij nas do siebie, nie daj nam błądzić w ciemnościach tego świata, niech Twój krzyż bedzie dla nas drogowskazem i źródłem mocy w naszej drodze ku Tobie. Umacniaj, Panie naszą nadzieję i pomóż nam jej szukać tylko w Tobie.

Po raz pierwszy grupa pielgrzymów z naszej parafii nawiedziła grób pierwszego proboszcza krośnickiego - ks. Aloisa Grohsa. Więcej na ten temat w galerii "U grobu ks. Grohsa".

Drodzy Internauci!
Cieszę się, że niektórzy z Was chętnie wypowiadają się na naszym parafialnym "forum internetowym". Jak dotychczas dzieje się to przede wszystkim poprzez Księgę Gości. Bardzo dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Od dziś jednak wszystkich "komentatorów" i "obserwatorów" zapraszam serdecznie na stronę Ogłoszeń parafialnych (na samym jej końcu), gdzie jest możliwość zamieszczania komentarzy i refleksji dotyczących naszych spraw parafialnych. Dobrze by też było, by te wypowiedzi nie były całkiem anonimowe... Pozdrawiam serdecznie:-)

Statystyki






statystyka

Wyszukiwanie

 

Dzisiaj jest

czwartek,
23 marca 2017

(82. dzień roku)

Święta

Czwartek, Rok A, I Dzień powszedni

 

Sonda

Ile czasu poświęcasz na modlitwę?

Kilka minut dziennie

Ok. godziny dziennie

Kilka minut w tygodniu

Raz na tydzień

Modlę się okazyjnie

Wcale


Licznik

Liczba wyświetleń strony:
1324093

Zegar